Restauracje

Z psem w restauracji: Joli Bord 33

Pewnej niedzieli Żoli-żonkę wraz z rodziną dopadł leń z samego rana, więc zdecydowaliśmy by śniadanie zjeść „na mieście”. Cudzysłów jest tu jak najbardziej na miejscu, gdyż Pańcia jako farbowana żoliborzanka cały czas ma problem z nazywaniem swojego miejsca zamieszkania „miastem” – w końcu jest bardzo zielono, pod skarpą (wszędzie pod górkę) i wszystko jest daleko, albo nieczynne. Grunt, że lokali gastronomicznych jest tu nadspodziewanie wiele. W bliższej i dalszej okolicy miejsc serwujących śniadania jest sporo, chociaż trzeba przyznać, że my do tej pory raczej jadaliśmy je w domu. Tym razem zdecydowaliśmy się na Joli Bord, ponieważ znajduje się blisko i całkiem nieskutecznie wybieraliśmy się do niego już kilka razy.

Lajson oczywiście swoje śniadanie dostała jeszcze przed wyjściem z domu, tuż po porannym spacerze. Tak, aby mogła na miejscu kontynuować swoją poranną drzemkę, ponieważ jak przystało na krwiożerczego drapieżnika, Lajeczki życie w dużej mierze składa się ze spania. W końcu jak się jest na szczycie łańcucha pokarmowego (na który własnoręcznie wyniosła niewdzięczną poczwarę pańciunia), to nie trzeba się już niczym przejmować i kimać można gdziekolwiek.

Na miejscu znaleźliśmy się prawie godzinę po otwarciu, ale i tak byliśmy pierwszymi klientami. Trochę dziwnie jest siadać w pustym bistro. Wkrótce po nas zaczęły pojawiać się kolejne osoby. Ponadto duża część stolików była zarezerwowana mniej więcej od południa – mogło mieć to związek z Tour do Pologne, które miało śmigać ulicą Potocką w kółko przez całe popołudnie.
Na początku usiedliśmy na tarasie na zewnątrz, jednak słońce okazało się być na tyle irytujące, że szybko wygnało nas do środka – mnie raziło w oczy, a Najlepszemu przypiekało plecy. Tarasik wystawiony jest na wschód, więc osoby korzystające z niego nieco później na pewno nie miały takich problemów.

Przenosiny nie zaburzyły przyjemności śniadania. Joli Bord jest bardzo sympatycznym miejscem jeśli chodzi o wystrój: jest lekko, jasno, elegancko, klimatycznie – tak jak wyobrażamy sobie miejsce nazwane bistro. Zarówno siadając na zewnątrz, jak i wchodząc do środka nie pytaliśmy, czy wolno wejść z psem, a obsługa nie protestowała, ani w żaden sposób nie wyglądała na zaskoczoną, czy niezadowoloną. Lajka była raczej zadowolona z odpoczynku na drewnianej podłodze.
Nie zaproponowano nam miski z wodą. Nie było jednak jeszcze bardzo gorąco, w związku z tym o nią nie pytałam i nie wiem, czy lokal dysponuje tego typu udogodnieniami dla czworonogów. Na ogół staram się mieć ze sobą własną miskę, chociaż im częściej jadamy z piesą poza domem tym chętniej wykorzystuję możliwość skorzystania z miski restauracyjnej – czasami przeciskanie się do łazienki i powrót ze składaną miską nie jest zbyt wygodny (nie wspominając o tym, że turystyczne miski mają tendencje do składania się i wylewania wody w najmniej odpowiednich momentach).

Zamówiłam Mr. Salmon Benedict, czyli jedną z wariacji na temat jajek po benedyktyńsku. Dwie grillowane kromki białego pieczywa, przykryte wędzonym łososiem, na którym leżały jajka w koszulkach polane szczypiorkowym sosem. Do tego świeżo wyciskany sok pomarańczowy. Danie było pyszne – jak dla mnie idealne śniadanie. Miło zaskoczyły mnie jajka, które po przekłuciu nożem rozlewały się po chlebie. Mimo, że jak wspomniałam nie jadam zbyt często śniadań na mieście, to wiem, że z jajkami często jest problem np. zbyt sucha jajecznica, lub jajka na miękko, które w najlepszym wypadku można określić jako na półmiękko. Niejedno źle zrobione jajo zepsuło mi poranek, a o tej porze dnia jestem wyjątkowo humorzasta. Mogę mieć zastrzeżenia do dwóch rzeczy. Pierwsza to nazwanie sosu „szczypiorkowym pesto”, po czym spodziewałam się nieco innej konsystencji. Chociaż przyznaję, że był smaczny i pasował do potrawy. Druga to pieczywo, które miało na tyle twardą, a jednocześnie elastyczną skórkę, że bardzo wiele energii musiałam włożyć w pokrojenie jej.

Najlepszy Mąż skusił się English Brekkie zwierające wszystko to, co powinno się znaleźć w angielskim śniadaniu. Były więc: jajko sadzone, bekon, kiełbaski, fasolka w sosie pomidorowym oraz grillowany pomidor. Jak nic śniadanie dla dużego faceta. I chociaż smakowało – zostało wciągnięte tak szybko, że nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia – to Najlepszy by naprawdę się najeść zamówił jeszcze Green Madness, czyli guacamole z warzywami sezonowymi, nachosami i pitą, a do picia wodę i caffe latte. Z tego dania był całkowicie zadowolony. Szczególnie guacamole trafiło mu to serca tak, że kilka razy powtórzył, iż jest bardzo dobre – może nawet najlepsze.

Niewątpliwym plusem lokalu jest kompetentna i sympatyczna obsługa.
Warto również zauważyć, że ceny są raczej przystępne (aktualna karta wraz z cenami dań dostępna jest na stronie internetowej Joli Bord). Moje śniadanie kosztowało 17,90 zł, zaś Najlepszego 19,90 zł. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że w cenę śniadania nie są wliczone napoje (w niektórych miejscach można zamówić zestawy śniadaniowe, w których jest już np. kawa lub sok), więc cena każdego posiłku wzrasta o kilkanaście złotych (świeżo wyciskany sok i kawa latte po 11,00 zł, Cisowianka Perlage 0,7l – 12 zł).

Jeśli kiedyś zgłodniejecie będąc w okolicy, to tak jak my możecie wpaść do:

Joli Bord 33
ul. Potocka 33
http://www.jolibord33.pl/

UPDATE 11.10.2016 – Joli Bord został zastąpiony przez U Dziewczyn.

Może Ci się spodobać

4 komentarze

  • Odpowiedz
    Vigo to go!
    28/08/2015 o 12:59

    Do restauracji z psem jestem jak najbardziej na tak! Wystarczy żeby grzecznie leżał pod stołem a na pewno nie będzie nikomu przeszkadzał 🙂

  • Odpowiedz
    Unknown
    07/10/2015 o 20:26

    Byliśmy w Joli Bord jak dotąd raz, w maju, a ja do tej pory nie potrafię zapomnieć smaku makaronu z krewetkami. Absolutne mistrzostwo! I ta beza przekładana musem truskawkowym – wiele bez od tego czasu próbowałam, ale żadna nie dorównała tej.
    Ceny naprawdę są OK, okolica piękna, fajne wnętrze, fajni ludzie pracujący, no generalnie – wszystko na fest 🙂
    Dzięki, że przypomniałaś tym wpisem mą tęsknotę 🙂

Zostaw odpowiedź

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *