Z psem do ogrodu zoologicznego? Lajka w ZOO Praha

Jedną z rzeczy, które lubię, a o których myślałam, że nie będę już w stanie ich robić po adopcji psa, jest zwiedzanie ogrodów zoologicznych. Przyciąga mnie do nich nie tylko możliwość oglądania zwierząt, których raczej nie będzie mi dane zobaczyć na żywo w ich naturalnym środowisku, ale również ciekawość dotycząca samej budowy ogrodu. Coraz więcej się mówi o dobrostanie zwierząt – również w kontekście ogrodów zoologicznych. Wybiegi są projektowane bardziej starannie, z dbałością by były dostosowane do potrzeb umieszczonych na nich zwierząt, a dyrektorzy ogrodów nie zapominają już o konieczności wzbogacania środowiska swoim podopiecznym.
Podróżując po Europie prawie zawsze odwiedzałam ogrody zoologiczne w miastach przez które przejeżdżałam, porównując sposób ekspozycji z tym co można zobaczyć u nas w kraju. Z radością przyjmowałam też prawie każdą zmianę w naszym Miejskim Ogrodzie Zoologicznym w Warszawie, choć nie wszystko co nowe było idealne.
Jeżeli chodzi o zwiedzanie z psem, to głównym argumentem przeciwko jest możliwość roznoszenia przez psy chorób i zarażania innych gatunków. Oczywiście aby wejść z psem do ZOO musimy mieć ze sobą książeczkę zdrowia psa, która potwierdzi, że pies przeszedł wszystkie niezbędne szczepienia i jest zdrowy. Nie udawajmy jednak, że psy które mieszkają z nami, a często też śpią z nami w jednym łóżku, które przytulamy i niejednokrotnie całujemy roznoszą inne paskudztwa niż my. Podzielam przekonanie, że jeżeli twój pies coś ma, to ty też prawie na 100% to masz.
W kwestii bezpieczeństwa zwierząt – zarówno tych z ogrodu jak i naszych – to jest to kwestia zaufania zwiedzającym, że nie są ostatecznymi idiotami.
Spokój zwierzętom zapewnia socjalizacja z psami – dorosłe zwierzęta niezależnie od gatunku nie zwracają uwagi na psy, jeżeli są przyzwyczajone do ich obecności za szybą czy kratami.

W Polsce chyba żaden ogród zoologiczny nie pozwala na zwiedzanie z psem.
Jadąc do Pragi byłam pewna, że odwiedzimy tamtejsze ZOO – nie tylko
można je zwiedzać z psem, jest to również ogród uważany za jeden z
najpiękniejszych na naszym kontynencie. Koszt biletu dla człowieka to 200 koron, a dla psa 100 koron. Ograniczenia to: brak wstępu do pawilonów, na wieżę widokową i możliwości przejazdu kolejką, a w zasadzie wyciągiem (jak zobaczycie na zdjęciu, to zrozumiecie). Chyba nie muszę dodawać, że psa w ZOO należy bezwzględnie przez cały czas trzymać na smyczy.
Muszę przyznać, że ZOO Praha mnie nie zawiodło i pomimo dość podłej pogody na jaką trafiliśmy dobrze się bawiliśmy. Co mi się podobało:
– bogata kolekcja zwierząt.
– dobrze zaprojektowane wybiegi (często duże), dające nie tylko możliwość obejrzenia zwierząt zwiedzającym, ale też zwierzętom ukrycia się przed wzrokiem ciekawskich jeżeli mają taką potrzebę. Widać też, że ekspozycja jest cały czas unowocześniania – wybiegi są remontowane i przebudowywane, dostosowywane do potrzeb lokatorów, wszystko wygląda dość świeżo.
– interesujący sposób ekspozycji, w tym: różnorodność wyglądu wybiegów (ma związek z wcześniejszym punktem) i w miarę możliwości ograniczenie barier pomiędzy zwierzętami a zwiedzającymi.
– fajna infrastruktura pro-ludzka, czyli duża ilość toalet i małych barków oraz automatów z zimnymi i ciepłymi napojami – te ostatnie ratowały mi życie w czasie chłodnej majówki.
– zwierzęta rozmieszczone tematyczne (np. pawilon poświęcony Indonezji, czy część poświęcona Afryce) – widać dobrze przemyślaną koncepcję.
– dużo przestrzeni.
– woda dla psów porozmieszczana po całym ogrodzie w postaci zestawów: miska, szczotka i baniak z wodą.
– uchwyty do przywiązania psa na czas zwiedzania pawilonów.
– spójna koncepcja graficzna jeżeli chodzi o informacje.
Poniżej fotorelacja – w dużym skrócie cobyście nie posnęli.

Moje ulubione zwierzątko – bystre, zwinne i piękne.
Bliski krewniak canis lupus familiaris, czyli otocjon.
Jedno z miejsc do przywiązania psa w trakcie zwiedzania pawilonu.

Target do tresury słonia. Obok w gablotce znajdował się kliker 🙂
Jeden z małych barków porozsiewanych po ogrodzie. Wszystkie utrzymane były w tej stylistyce i miały takie poetyckie nazwy.
„Siedzimy, nic się nie dzieje…”
Kotek odpoczywa.
Kotek widzi kolację.
Kolacja koniecznie chce powąchać kotka pod ogonem.
Spotkanie oko w oko.
Pac!
Pełna psia opcja.
Dla leniuszków – podjazd na górę.
Szczyt możliwości Lajki – weszła na podłoże ze szczelinkami, a pod nią przepaść.
Widok na ZOO z wieży.
I kolejny krewniak.
Może nie kuzyn, ale też piesek 😉
Bo podstawa to informacja. Myślę, że wszystko jest jasne.

Jak Lajka zachowywała się w ogrodzie zoologicznym? Myślę, że normalnie i grzecznie. Kilka razy pobudził ją zapach zwierzęcia – śmiałam się, że to „pies na grubego zwierza”, bo zainteresowała się niedźwiedziem i tygrysem, czasem poruszyło ją prędkie pomykanie małego stworzenia np. surykatki, ale generalnie nie oszalała z nadmiaru wrażeń. Jedyne co ją naprawdę wytracało z równowagi to fakt, że co chwilę znikaliśmy na zmianę z Najlepszym Mężem w jakimś pawilonie (nie decydowaliśmy się na zostawianie piesy samej), bo jak tu pilnować rodziny, jak się co chwilę rozłazi.
Zwierzęta niezależnie od ich rozmiaru i sposobu życia zgodnie Lajkę ignorowały. Wyjątek potwierdzający regułę to młody lampart, który postanowił się nią pobawić – na szczęście przeszkodziła mu szyba. Lajka z kolei bardzo chciała go niuchnąć pod ogonkiem, ale też nie dała rady. Zdziwiłam się, że nawet tu przy tak bliskim kontakcie obyło się bez pisków i jęków „mamo daj mi tego kotka”. Największą zabawę mieli zwiedzający, którzy natychmiast wyciągnęli aparaty i telefony, żeby uwiecznić tę interakcję (my staliśmy za blisko, by wykonać lepsze zdjęcia). Podsumowując: żaden zwierzak nie ucierpiał psychicznie ani tym bardziej fizycznie, a my mieliśmy akcję „socjalizacja level hard” z dużą ilością ludzi i egzotycznych zwierząt. Nasza wycieczka trwała około pięciu godzin, ale w tym ogrodzie bez problemu można spędzić cały dzień.

Na koniec słów kilka do malkontentów, którzy uważają, że ZOO to samo zło. Pamiętajmy, że nie każdy zwierzyniec jest ogrodem zoologicznym, a i te które noszą to miano nie zawsze na nie zasługują. Na co powinniśmy zwracać uwagę? Możemy być pewni, że ogrody zrzeszone w WAZAEAZA dbają o zapewnienie zwierzętom odpowiednich warunków. Ogród aby należeć do jednej z tych organizacji musi spełnić szereg warunków, co z kolei gwarantuje nam zwiedzającym, że jest to wartościowa jednostka.
Ogród zoologiczny to nie tylko „park rozrywki” dla ludzi jak wielu się wydaje (choć oczywiście jest to miejsce rekreacji), ale przede wszystkim jednostka naukowa i edukacyjna. Pełni ważną rolę jeżeli chodzi o rozmnażanie zagrożonych gatunków. Ogrody prowadzą księgi rodowodowe i wymieniają się zwierzętami. Jeżeli chodzi o przetrzymywanie w niewoli zwierząt z gatunków niezagrożonych, to często są to przedstawiciele bardzo popularnych i chętnie oglądanych gatunków, które sprowadzają ludzi do ZOO – goście płacąc za bilety dokładają pieniądze do budżetu ogrodu.

6 thoughts on “Z psem do ogrodu zoologicznego? Lajka w ZOO Praha

  • 12/05/2014 at 17:58
    Permalink

    Super sprawa, zazdroszczę wypadu! Też chcielibyśmy pojechać, ale podejrzewam, że Bona obszczekiwałaby każde zwierzę, przez co prędzej czy później musielibyśmy opuścić ogród zoologiczny 😉 Pozdrawiamy, Asia i Bona piesoswiat.blogspot.com

    Reply
    • 14/05/2014 at 05:08
      Permalink

      Nigdy nie ma się pewności dopóki się nie spróbuje. Psy jednak potrafią zaskakiwać – ja nie byłam pewna, czy Lajka czując tyle zwierząt się nie spali z emocji, ale jakoś się udało. Daj Bonie szansę – jeszcze Cię zaskoczy (chyba, że faktycznie z niej taki mały ujadacz) 🙂

      Reply
    • 31/05/2014 at 10:34
      Permalink

      Super wycieczka, mój Miloł pewnie by obszczekał połowę zwierzaków;p
      Bardzo ładne zdjęcia zwłaszcza Lajki i kiciusia:)

      Reply
  • 18/05/2014 at 14:51
    Permalink

    Bardzo fajnie,że można tam wchodzić z psem. Ja bym bardzo chciała sprawdzić Emeta w takim miejscu,szkoda że u nas to niemożliwe.

    Reply
    • 19/05/2014 at 06:18
      Permalink

      Ty jesteś młoda i Emet młody – na pewno będzie kiedyś okazja 🙂

      Reply
  • Pingback: Chłodny, pochmurny dzień w Tierpark Berlin – Filozof i pies

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *