Podróże Spacery

Wakacje z psem: Colle della Croce (dzień szósty)

Siedząc w Alpach i miotając się po okolicznych miastach,  postanowiliśmy wybrać się na wędrówkę w góry. Nie jesteśmy z tych, co to uwielbiają turystykę górską, ale trzeba było trochę się przypatrzeć z bliska przyrodzie i w końcu porządnie wyspacerować psa. Wybraliśmy trasę dla przeciętniaków tzn. taką, którą człowiek z normalną kondycją jest w stanie pokonać (to nie znaczy, że nie było pod górkę, bo… oj, było).

To był chyba najpiękniejszy dzień naszych wakacji. Było słońce, ciepło i absolutnie niezwykłe widoki w pięknych odcieniach zieleni i błękitu (był też pot i głodek, ale po co psuć nastrój).
W zasadzie planowaliśmy dojść tylko do Lago d’Arpy, ale po krótkim odpoczynku w tym miejscu nasz apetyt na spacer wzrósł, postanowiliśmy zdobywać szczyty i stąd dreptanie na Colle della Croce. Jako, że mieliśmy najważniejszą potrzebną do wspinaczki rzecz, czyli czekoladę, to nic nam nie było straszne.
Lajka, jak się okazało, kocha brykanie po skałkach, zwisanie w dół głową nad przepaścią na niej nie robi żadnego wrażenia, a jakieś paskudztwo w typie konika polnego jest najlepszym posiłkiem. Dla jasności – ja mojemu psu ufam, bo pomimo szaleństwa w oku i dzikiego biegu jest w stanie się kontrolować i jednak nie rzuca się za wiewiórką w przepaść (a była taka jedna, która próbowała piesę sprowokować).
A wieczorem odpoczywaliśmy w najlepszym hotelu, przy kominku, z kieliszkiem lokalnego czerwonego wina, którym poczęstowała nas gospodyni. Zdecydowanie najlepszy dzień wakacji 🙂
Poniżej krótka fotorelacja:

Może Ci się spodobać

3 komentarze

  • Odpowiedz
    DeeDee
    04/03/2014 o 16:24

    Zazdroszczę – chciałabym kiedy zabrać mojego psa na taką wyprawę, raczej całą w stylu tego jednego spacerowania dnia, bez zwiedzania. Niestety, aby to mogło się ziścić przed nami jeszcze dużo ćwiczeń – moje zaufanie do T. nie sięga jeszcze tak daleko, jak Twoje do Lajki. Mamy za sobą wprawdzie kilka wyjazdów weekendowych, które obyły się bez problemów i bólu, ale to jeszcze nie etap nie międzynarodowe wyprawy.

  • Odpowiedz
    Olka Mikler mojprzyjaciel-pies
    05/03/2014 o 15:12

    Faktycznie, widać że pogoda była piękna 🙂
    Strasznie zazdroszczę Wam też tych ślicznych zdjęć! 🙂

  • Odpowiedz
    filozof
    06/03/2014 o 07:31

    Dzięki, dzięki. Nawet wczoraj Najlepszy Mąż zaproponował, że jeżeli jednak będzie wojna, to może my udamy się w te Alpy, koniecznie do tego samego hotelu 😉

Zostaw odpowiedź

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *