SKOP 2, czyli słów parę o tropieniu użytkowym

Z tropieniem zetknęłyśmy się kilka razy wcześniej, ale jakoś nie mogłam zebrać się i przekonać do tego rodzaju aktywności z psem. Tropienie sportowe od początku niezbyt mi się podobało, prawdopodobnie za sprawą tego, że i memu zwierzu nie sprawiałoby frajdy (czy wspominałam, że Lajka radośnie hasa po śladzie jak przygłup). Natomiast z tropieniem użytkowym było tak, że ja chciałam bardzo, ale jakoś tak nigdy nie było nam po drodze (czasu mało, teren nie taki, brak pomocnika).
Dopiero pod koniec ubiegłego roku, na warsztatach z Marią Kuncewicz w Dobrym Psie złapałam bakcyla. Super nauczycielka, atmosfera bezstresowa, nagły przebłysk geniuszu Lajki i od razu pokochałam to zajęcie.

Co to jest tropienie użytkowe? Pies przy pomocy swojego najznakomitszego zmysłu, czyli węchu, poszukuje osoby, która ułożyła ślad. Pies może pracować górnym lub dolnym wiatrem, czyli węsząc w powietrzu lub z nosem przy ziemi, co zależy wyłącznie od tego jak psu jest wygodniej, czyli gdzie w danym momencie jest najwięcej zapachu. Pies nie musi iść w równym tempie, ani dokładnie po ścieżce, którą przeszedł deptacz (osoba układająca ślad). W zależności od tego, z której strony wieje wiatr, pies może na śladzie np. robić pętelki lub wchodzić na pagórki, co w tym przypadku nie jest błędem. Chyba od razu widać, że tropienie użytkowe jest w swej formie bardzo naturalną dla psa czynnością.

Jaka jest rola człowieka? Można powiedzieć, że główna to: nie przeszkadzać psu 😉 Tak naprawdę człowiek musi nauczyć psa tego, aby wybierał zaproponowany przez człowieka zapach (jeżeli tropimy np. w lesie, to należy przekonać psa, że powinien tropić człowieka, a nie tę szałowo woniejącą sarnę, która szła nieopodal jakiś czas przed nami). Powinien też nauczyć psa oznaczania przedmiotów (zgubionych przez deptacza) w taki sposób, by było jasne, że dany przedmiot należy do osoby poszukiwanej. Sam siebie musi nauczyć jak pracować z linką tak, aby zbytnio nie hamować psa, nie naprowadzać go na właściwy ślad lub nie mylić. 
Tak w skrócie można opisać tropienie użytkowe. Biorąc pod uwagę, że na początku uczy się psa pracy na własnym śladzie (właściciela), motywacja Lajki była bardzo duża.
Niestety wkrótce po naszym udziale w warsztatach nadeszła prawdziwa zima i nie miałam serca zmuszać Najlepszego Męża do siedzenia w krzakach na mrozie. Gdy jednak zobaczyłam, że w pobliżu Warszawy odbędzie się SKOP 2, czyli Drugi Ogólnopolski Sprawdzian Kompetencji Zespołów Tropiących organizowany przez Centrum Edukacji Kynologicznej ALTO uznałam, że nie mogę przegapić takiej gratki i zgłosiłam się jako obserwator (nieszczęsną Lajeczkę porzuciłam w domu).

Prawdopodobnie wszyscy uczestnicy rozpływają się w zachwytach nad tym wydarzeniem, ale ja też muszę. Dawno nie byłam na tak idealnej psiej imprezie. Przede wszystkim organizacja była perfekcyjna, atmosfera przemiła (brak nieprzyjemnej konkurencji widocznej niestety czasami w niektórych psich sportach), życzliwi organizatorzy i uczestnicy, piękne miejsce, dobra pogoda i fajni sponsorzy. Trzeba też dodać, że jako obserwator podążając za sędzią, którym była wspomniana wcześniej Maria Kuncewicz, asystentem sędziego oraz komisarz, wiele się nauczyłam, mogąc jednocześnie przyglądać się pracy kolejnych zespołów i słuchać odnoszących się do niej komentarzy. Ta nowa wiedza oraz inspiracja jaką dały mi kolejne udane starty (szczególnie Kadetów, czyli początkujących zespołów), mam nadzieję, że pozwoli mi wytrwać w obietnicy regularnych treningów. Myślę, że nie zapomnę też konkursu wiedzy o psim nosie na sobotnim ognisku, gdzie będąc w przegranej drużynie wygrałam pasztet. Moi niezapsieni znajomi nie poczują tematu.

Jak wygląda przebieg sprawdzianu?
Uczestnik podchodzi do sędziego, przedstawia siebie oraz psa, a następnie ma możliwość przeprowadzenia wywiadu, czyli przepytuje osobę udającą świadka o zaginionego (np. wygląd, wiek, w co była ubrana). Można i należy zapytać, kiedy i gdzie osoba zaginiona ostatnio była widziana (w którą szła stronę) oraz poprosić o przedmiot należący do tej osoby. Następnie uczestnik podaje ten przedmiot psu do nawęszenia i można zacząć najbardziej emocjonującą część sprawdzianu, czyli pracę na śladzie. Dla początkującego psa i przewodnika, czyli pary startującej w klasie Kadetów (a że dyscyplina u nas to nowa, takich zespołów było najwięcej) ślad z dwoma zmianami kierunku ma długość ok. 600 metrów, jest układany ok. 45 minut przed startem, znajduje się na nim pięć przedmiotów, a maksymalny czas w jakim należy go przejść to 20 minut. Po odnalezieniu „zaginionego” sędzia podsumowuje dany start i spisywany jest raport opisujący warunki podczas pracy i co dokładnie wydarzyło się na śladzie oraz zawierający to, co dla wielu będzie najważniejsze – ocenę. Dla zainteresowanych dokładny Regulamin.

Podsumowując: polecam taki rodzaj pracy z psem. Przewodnicy na ogół są zachwyceni tym, co potrafią ich psy, a o co by swoich pupili zupełnie nie podejrzewali. Warto jednak wcześniej udać się chociaż na krótkie seminarium, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tej aktywności i nie popełniać błędów na samym początku. Oczywiście namawiam też do udziału w kolejnych SKOP-ach, choćby w roli obserwatora.
Na koniec pewnie byście chcieli wiedzieć, co dokładnie oznacza skrót SKOP… Tego nie wiedzą najstarsi tropiciele 😉

7 thoughts on “SKOP 2, czyli słów parę o tropieniu użytkowym

  • 09/04/2014 at 14:09
    Permalink

    Hah, SKOP-y to rodzinny biznes… Co prawda nie znam Marii Kuncewicz, ale współorganizatorzy to wujkowie, a moja kuzynka brała udział w zawodach;)

    Reply
    • 09/04/2014 at 15:17
      Permalink

      Aaaa… to już trochę wiadomo skąd u Ciebie taka wiedza o psach w tak młodym wieku 🙂
      Faktycznie na razie jest to dość wąskie środowisko, ale mam nadzieję, że taka forma chwyci u nas kraju.

      Reply
    • 09/04/2014 at 15:29
      Permalink

      Naprawdę warto. Praktycznie z każdym psem można tak pracować (pamiętam, że na pewnym seminarium Zofia Mrzewińska wspominała, że lubi pracować z chartami i pokazywała filmy jak tropią) i jest to niesamowita satysfakcja (na SKOP-ie jedna z uczestniczek w klasie Tropicieli popłakała się ze wzruszenia, kiedy jej pies odnalazł pozoranta – takie to są emocje).
      Emet wygląda na kumatego i z pewnością też miałby frajdę z pracy na śladzie.

      Reply
    • 10/04/2014 at 16:25
      Permalink

      Z pewnością to świetna sprawa 🙂 Tylko moja jedyna obawa-inne psy. Przy nich nie będzie pracował. No i zostawienie go, jeśli psy na czas pomiędzy ćwiczeniami muszą gdzieś zostać to też odpadamy bo nie mam samochodu a takiej ciężkiej klatki nie da rady targać autobusem niestety :).

      Reply
    • 11/04/2014 at 04:41
      Permalink

      Kiedy pies pracuje na śladzie nie ma przy nim innych psów (większość odpoczywa w miejscu zbiórek, najbliżej gdzie mogą być to w samochodach) – idzie tylko z przewodnikiem, a sędzia i reszta grupy trzymają kawałek za nimi, tak aby nie przeszkadzać psu.
      Przewodnicy z psami byli dowożeni na ślad i odwożeni z niego, psy mogły wypoczywać w klatkach pod wiatą (miały dach nad głową). Natomiast samo miejsce było takie, że raczej nie dałoby się tam dotrzeć transportem publicznym.
      Zawsze można jednak spróbować się z kimś dogadać w sprawie transportu 😉

      Reply
  • 24/05/2014 at 12:11
    Permalink

    ja na SKOPie co prawda nie byłam, w ostatniej chwili musiałam się wycofać, ale wiem ze tropienie to super sprawa.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *