Bez kategorii

PRIMA APRILIS: O tym, jak pomógł mi Cesar Millan.

[Poniższy wpis jest efektem pracy perwersyjnej wyobraźni i spaczonego poczucia humoru autorki. Nie ma w nim ani krzty prawdy w kwestii poglądów autorki na wychowanie psów oraz metod zastosowanych w pracy z Lajką.]

W swej edukacji na psie tematy długo błądziłam. Nie byłam pewna jakich używać metod i jak poradzić sobie z licznymi lękami i nerwowością Lajki. Zaczęłam od metod pozytywnych. Niestety nagrody i pochwały nie przyniosły poprawy zachowania mojego psa. Wiedziałam, że coś robię źle. Jednak dopiero lektura książek Cesara Millana i obejrzenie jego programów pozwoliło mi zrozumieć jak powinnam postępować z moim psem i prawidłowo ustalić relacje w stadzie byśmy wszyscy żyli w zgodzie i byli szczęśliwi.

To dzięki naukom Cesara Millana zrozumiałam, gdzie popełniam błąd. Lajka jest psem wyjątkowo delikatnym i wrażliwym. Obchodząc się z nią bardzo łagodnie, zwracając uwagę na jej potrzeby oraz pozwalając jej na dużo swobody i samodzielne wybory wcale nie pomagałam jej uporać się z wyuczoną bezradnością. Także nagradzanie jej i chwalenie nie pokazywało jej, że pochwalam jej zachowanie i powinna tak postępować w dalszym ciągu. To było przekupstwo i nie było ono dobre. Wręcz przeciwnie. Dawałam jej zbyt wiele kontroli, przymilałam się do niej, ustawiałam na piedestale i utwierdzałam ją w przekonaniu, że w naszym stadzie jest alfą. Dla tak delikatnego psa to była zbyt duża odpowiedzialność. Lajka wiedziała, że nie jest w stanie pokierować stadem, ale ja wymuszałam na niej zajęcie tej pozycji. W efekcie piesa choć próbowała, to nie radziła sobie z rolą alfy, co przyczyniało się do frustracji i wzmocnienia lęków. Pomimo, że wydawało mi się, że pozytywnymi metodami zapewniam jej konieczne wsparcie było odwrotnie – ona czuła coraz większą presję. Taka rzetelna diagnoza bardzo mi pomogła w dalszej pracy.

Na szczęście dzięki Cesarowi Millanowi (gdy tylko dotarłam do jego teorii i zapoznałam się propagowaną przez niego wiedzą o psach) po pewnym czasie wiedziałam już co robić. Stałam się dużo bardziej zdecydowana i stanowcza, nie pozwalałam psu na histerię. Co prawda nasz przypadek był złożony i musiałam zastosować różne techniki przedstawiane przez mojego nowego mistrza, jednak muszę przyznać, że udało mi się to świetnie.
Z kilkoma lękami poradziliśmy sobie metodą zatapiania. Na przykład z lękiem przed odkurzaczem – włączyłam go w małym pokoju i nie pozwoliłam psu wyjść z pokoju. Na początku piesa była przerażona, ale w końcu się uspokoiła i teraz zawsze jak jest odkurzacz włączony, to Lajka zachowuje się bardzo spokojnie. Choć „pozytywiści” uważają, że jest nie najlepsza i może być niebezpieczna, ja na pewno przekonałam się jak wspaniała i skuteczna jest to metoda. W przypadku nieposłuszeństwa stosowałam kilka tricków np. alpha roll, czyli przewracałam Lajkę na ziemię i przytrzymywałam. Np. wtedy gdy chciała mi uciec, żeby się pobawić z innym psem, albo wtedy gdy kogoś obszczekiwała. Swoją drogą, interpretację, że czegoś się wystraszyła i szczeka żeby to odstraszyć uważam za bzdurną – jakby się wystraszyła to by uciekła, a nie szykowała się do ataku jak prawdziwy dominant, którym próbowała być. Używałam też korekt, ale bardzo ostrożnie, bo to mały pies i zbyt mocne szarpnięcie smyczą, czy kopnięcie w słabiznę mogłoby mu zrobić krzywdę. Wszystko to robiłam dla dobra mojego psa.

Dla sprawiedliwości muszę dodać, że żeby pies szybciej zrozumiał nową hierarchię dodałam też kilka urozmaiceń, do których zainspirowała mnie Jan Fennell takich jak przechodzenie w drzwiach zawsze przed psem i symulowanie jedzenia z psiej miski przed podaniem mu posiłku. Te drobne modyfikacje naprawdę mi pomogły.

Wszystkie te połączone razem środki sprawiły, że z psa problematycznego Lajka bardzo szybko stała się radosnym, zrównoważonym psiakiem. Kilka razy co prawda ugryzła mnie (w tym raz w nos), ale prawdziwą harmonią możemy się cieszyć do dziś.

Może Ci się spodobać

10 komentarzy

  • Odpowiedz
    Ola Mikler
    01/04/2015 o 07:04

    Tylko w telewizji wszystko wygląda tak pięknie. Czytałam przetłumaczone historie właścicieli po wizycie Cesara i przez to jestem na nie. Alfa to może do wilków można odnieść. Każdy robi co chce.
    My mieliśmy też problemy, sporo ludzi chciało wrzucić na niego obroże elektryczne albo stosować się do rad m.in.Cesara. Na szczęście znalazłam wraz z trenerami inną metodę opierającą się na szacunku, dzięki czemu nie zrobiłam z psa fajtłapy. Nie wychodzę przez drzwi pierwsza, śpię z psem w łóżku, na spacerze idzie przede mną. Mogę wymieniać dalej, mimo to pies jakoś ma mnie za swojego przewodnika i cieszę się że nie namieszałam mu w głowie chociaż trochę to trwało.

  • Odpowiedz
    Oto Janka
    01/04/2015 o 13:00

    Hahaha! Po porannym telefonie mojej mamy z informacją, że wygrała 5 w totolotka, którą to informację bardzo umiejętnie wplotła w rozmowę – jestem dziś bardzo czujna 🙂 Jestem łatwowierna, ale dziś bardzo się pilnuję, więc NIE ZE MNĄ TE NUMERY! 😛

    • Odpowiedz
      filozof
      01/04/2015 o 18:58

      Hahaha! Twoja mama jest moim mistrzem 🙂

  • Odpowiedz
    Ola Mikler
    01/04/2015 o 17:26

    Jeśli to wkręt z okazji daty to muszę powiedzieć że bardzo wiarygodny! 😀 no chyba że mam nadal czuć się lekko zaskoczona? 😀

    • Odpowiedz
      filozof
      01/04/2015 o 18:56

      Oczywiście, że wkręt 😉 Cieszę się, że mi się udało kogoś nabrać, bo bardzo starałam się podrobić styl fanów Cesara.

      Nie nastąpił u mnie nagły zwrot w światopoglądzie 🙂

      Abstrahując od tego jak bardzo nie podobają mi się metody Cesara. Uważam, że o ile pewny siebie pies może ewentualnie jakoś je znieść (szczególnie, że ten pan przychodzi i odchodzi), to użycie ich na lękliwym psie to zbrodnia – można bardzo łatwo i szybko zniszczyć psa całkowicie.

  • Odpowiedz
    Kalyna
    01/04/2015 o 19:27

    Hahaha czytałam rano tego posta i pomyślałam, że to prima aprilis… ale nie pisałam, coby nie urazić czyiś poglądów… w końcu w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe, hihihi. Choć przy opisie o tych glebach kilka razy czytałam, a oczy miałam coraz to większe 😀 A najbardziej mnie zdziwiło, że psu to pomogło, no fenomen 😀
    Pozdrawiamy

    • Odpowiedz
      filozof
      03/04/2015 o 07:34

      Eeee… Poglądy na wychowanie psa to nie uczucia religijne – można sobie trochę pofolgować. Nie musimy też szaleć poprawnością polityczną. Jednak Cię rozumiem, bo ja na ogół staram się ważyć swoje wypowiedzi, bardziej niż przez wzgląd na siebie, czy innych przez fakt, że mam złe zdanie na temat wszelkich ekstremizmów. Przy Cesarze Millanie jednak trudno powiedzieć coś dobrego na temat jego metod. Chociaż oczywiście jako "człowiek znikąd" osiągnął bardzo wiele i na pewno należy docenić ten sukces, to nie mogę się pogodzić z tym jaką krzywdę robi zwierzętom – niekoniecznie tym z którymi pracuje, ale też tym, które należą do wzorujących się na nim osób.

  • Odpowiedz
    czarnelapy
    03/04/2015 o 18:54

    żarty żartami ale po przeczytaniu książki pani Fennel postanowiłam wypróbować metodę z jedzeniem przed psem, ponieważ u Szodki wyrobił się nawyk, że nie dojadała swojej porcji do końca tylko zostawiała ze 3 chrupki i broniła ich przed innymi suczami jak niepodległości do czasu kolejnej pory karmienia. I tak to przed podaniem Czarnym misek zjadałam sobie krakersa, a one jak to one – ich postawa się nie zmieniła – zwykle spokojnie czekają na jedzenie albo nawet nie zwracają uwagi na to, że je nasypuję. O dziwo po 'stosowaniu krakersa' Szo przestała zastawiać chrupki w misce. Przypadek?? 😛 tego nie nie dowiem 😀 zaprzestałam stosować metodę bo krakersy negatywnie wpływają na moją dietę 😛

    • Odpowiedz
      filozof
      06/04/2015 o 06:59

      Zdaje się jednak, że u Fennel, to miał być sposób na objęcie odpowiedniej pozycji w grupie, a nie na niejadka 😀 Chociaż ja dość dawno temu czytałam tę książkę 😉

    • Odpowiedz
      czarnelapy
      06/04/2015 o 13:38

      ja nawet niedawno i to co wywnioskowałam z tej książki to to, że jak Szo zostawia w misce te 3 chrupki to właśnie po to by manifestować swoją wyższość przed innymi 😀 ale to tylko jedna z tysiąca teorii zachowań psów, mam to szczęście, że moje nie należą do wrażliwiaków więc też nie musze się w to szczególnie zagłębiać 😉

Zostaw odpowiedź

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *