LAUBA

Lauba – brzmi tajemniczo, nie? To nazwa prywatnej zagrzebskiej galerii sztuki współczesnej, którą odwiedziliśmy całą rodziną. Myliłby się ten, kto by myślał, że Lajka nie była jeszcze w galerii. O nie! To jest pies miastowy, bywający (tu i ówdzie) i w rozmaitych miejscach ją widywano. Jednak w Zagrzebiu obecność psa w galerii nie jest taka oczywista (nie znaczy, że u nas w kraju jest inaczej), więc chciałam psiolubnej Laubie poświęcić odrobinę czasu i miejsca na blogu.

W tej galerii wychodzą z założenia, że jeśli człowiek zabiera swojego pupila ze sobą, to zapewne poświęca mu tyle czasu, że pies ten potrafi się odpowiednio zachowywać. Albo jak to usłyszałam wprost „jeżeli pies nie sika w domu, to raczej nie będzie też sikał w galerii”. Jak dla mnie to bardzo logiczne. Tak więc psiaki mają wstęp do całej galerii.

My nasze zwiedzanie zaczęliśmy od kawy. Bo Lauba, to nie tylko sztuka – to również jedzonko w bistro. I to podobno pyszne jedzonko – my niestety nie mieliśmy szansy spróbować, ale o ich chlebie krążą ploteczki, że jest wyśmienity (polecano nam). Ważne jest to, że w bistro bez problemu posiedzicie sobie z psem, a nie jest wcale łatwe znalezienie w Zagrzebiu lokalu psiolubnego (one podobno gdzieś są, tylko trudno je znaleźć – szczególnie w zimie, gdy meble w restauracyjnych ogródkach pokryte były solidną warstwą śniegu).
W galerii znajduje się też siedziba radia. Odbywają zajęcia dla dzieci, koncerty i inne wydarzenia kulturalne. Moim zdaniem koncepcja genialna – miejsce spotkań i sztuki.

Budynek Lauby jest pod opieką konserwatora zabytków. Pierwotnie znajdowała się tu ujeżdżalnia koni, później fabryka, a po obu tych etapach widać ślady (np. na ścianach po wcześniej istniejących piętrach). To naprawdę ładne miejsce. Ceglane ściany i drewniana podłoga (bardzo niepraktyczne!) w dużej hali robią wrażenie (rzecz jasna dobre). Ścianki (a w zasadzie ruchome ekrany), na których wieszane są obrazy były zaprojektowane specjalnie dla galerii i same w sobie są dziełem sztuki. O wszystko tu zadbano – nawet łazienki są estetyczne, chociaż trudno do nich trafić 😉

Przechodząc do najważniejszego…
Lauba ma własną kolekcję sztuki, ale poszczególne dzieła udostępniane są rotacyjnie (wystawa zmienia się co kilka tygodni), tak więc jest mała szansa, że wpadniecie drugi raz i zobaczycie to samo. Poza tym wystawiane są tu dzieła artystów chorwackich oraz tych, których sztuka związana jest z tym krajem.
Nie będę kłamać, że znam się na sztuce współczesnej. Nie znam się, nie rozumiem i na ogół nie chcę mieć z nią do czynienia. Z niezrozumienia chyba wynika moja niechęć. Tym razem mieliśmy jednak farta, bo oprowadziła nas kustoszka Morana, która bardzo przystępnie opowiedziała nam nie tylko o budynku i idei Lauby, ale też o znajdujących się tam rzeźbach, obrazach i instalacjach. I chyba po raz pierwszy wraz z Najlepszym Mężem przyznaliśmy, że to ma sens i rozumiemy coś z tego co oglądamy.

A piesa jak to piesa – smutkała się i płakała, bo „miał być spacer”, a było stanie i gapienie się 😉

13 thoughts on “LAUBA

    • 14/01/2015 at 07:45
      Permalink

      Oni u siebie na stronie piszą tak: "You may have been wondering what the word Lauba means… This is a very personal word for a very personal space.
      Lauba stands for a circular venue and we can probably find its origin in the German word laub, which means leaves.
      A circular venue with tree tops barely touching was a place for games as well as competitions. To climb its trees and conquer the entire Lauba without touching the ground. This was the sacred mission. When it was achieved, there was a new impossible challenge – to make a complete round with as few cuts as possible in the shortest period of time.
      Lauba has remained a synonym for initiation through a game. Lauba is now a place of experience, learning, entertainment and social interaction. Let us tell you the story about contemporary art in our own way."
      Ale o śląskim nie wiedziałam, dzięki 🙂

      Reply
  • 14/01/2015 at 13:47
    Permalink

    To musiało być bardzo ciekawe miejsce… i jeszcze powiązania z końmi. Takie na prawdę coś innego..

    Reply
  • 15/01/2015 at 10:05
    Permalink

    Ale świetnie 🙂 Mój też by smutkał, a Milka by coś rozwaliła w takim miejscu 😀 Ja z kolei lubię sztukę współczesną bo przedstawia mi się jako żart z rzeczywistości.

    Reply
    • 16/01/2015 at 06:05
      Permalink

      Na szczęście jak zauważyła kustoszka sztukę współczesną na ogół łatwo naprawić – trochę kleju i można zrobić to samemu. Tak więc nawet Milkę by pewnie przeżyli 🙂

      Reply
  • 15/01/2015 at 18:10
    Permalink

    Rzeczywiście Lajka nie wygląda na zachwyconą, może ona po prostu też nie rozumie sztuki współczesnej?:)
    Ostatnie zdjęcie super:)

    Reply
    • 16/01/2015 at 06:03
      Permalink

      Padłam… fantastyczne usprawiedliwienie. Ukradnę i tak będę tłumaczyć rodzinie te zdjęcia 😀

      Reply
  • 17/01/2015 at 11:48
    Permalink

    Ja z moim psiakiem jeżdzę do pracy, na wakacje , do znajomych ,rodziny oraz do restauracji ( są takie w Opolu gdzie chętnie witają ludzi z psiakami )

    Reply
  • Pingback: Zagrzeb z psem, czyli „Wiesz co się liczy? Szacunek ludzi Ilicy” – Filozof i pies

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *