Lajkowy przegląd: ulubione zabawki

Pańcia rzadko kiedy się tym chwali, ale jak wielu psiarzy delikatnie wpadła w szpony zakupoholizmu. Nałóg nie jest bardzo straszny, bo mimo wszystko często potrafi się hamować np. na razie wytrwała w noworocznym postanowieniu (na rok 2015), żeby nie kupować piesie nowych obroży. W związku z tym rekompensuje sobie braki nabywając zabawki i inne akcesoria.

Oczywiście żartuję. Muszę jednak przyznać, że Lajka ma całkiem sporo zabawek i chętnie opowiem o tym, które z naszego punktu widzenia są najlepsze – być może komuś pomoże to w podjęciu decyzji o zakupie lub rezygnacji z niego.

Nasza opinia jest mocno subiektywna, dlatego w kilku zdaniach wstępu chciałabym opowiedzieć o tym, co w zabawie sprawia przyjemność Lajce.
Otóż piesa lubi bawić się zabawkami, ale na ogół woli robić to z człowiekiem, a nie samodzielnie. Zdecydowanie zabawka nie jest dla niej najcenniejsza – nieraz widziałam jak Lajka oferuje własną zabawkę psu, żeby zachęcić go do zabawy. Zabawka sama w sobie najczęściej jest mało interesująca – dopiero w rękach człowieka nabiera wartości. Od tej reguły bywały wyjątki i muszę dodać, że piesa potrafi też np. wejść na górkę tylko po to, by spuścić z niej piłkę (aby jej łapanie było bardziej zabawne). Najgorszy dla opiekuna jest chyba fakt, że jeśli Lajka nie ma nastroju na zabawę, to nie skusi jej absolutnie nic. Z drugiej strony jest psem, który odpowiednio rozbawiony będzie wisiał na szarpaku wbity w niego zębami i skoczy za zabawką z pomostu, chociaż nie znosi skoków do wody.
Biorąc to wszystko pod uwagę myślę, że tym bardziej należy docenić te zabawki, które same z siebie są dla Lajki atrakcyjne.

Uwzględniając preferencje Lajki staram się wybierać zabawki:
– dosyć miękkie – często wersje dla szczeniaków. Ponieważ widzę, że twarde zabawki mogą powodować u psa dyskomfort.
– bez problemu dające się złapać w pysk – często jest to najmniejszy rozmiar. Ponieważ duże zabawki, które trudno chwycić mogą przyczyniać się do frustracji psa.
Podsumowując: mam w domu delikatne i wybredne bydlę. Dobrze, że chociaż nie narzeka na kolory.

Rozszarpywanie czegoś miękkiego, to jedna z ulubionych rozrywek Lajki – myślę, że mogłaby w jego trakcie fantazjować o niedoścignionych wiewiórkach.

Numery 1 Ke-hu Earth Soft S oraz 2 Ke-hu Raspberry to nasze prawdziwe hity. Przed zakupem byłam sceptyczna – głównie za względu na cenę, bo zabawki są drogie, a nie wydają się być wybitne i np. futerko na nich wygląda jakby walec przejechał po jakimś biednym zwierzątku. Jednak już przy rozpakowywaniu paczki przekonałam się do obu, ponieważ miała wtedy miejsce rzecz bez precedensu. Lajka spokojne podeszła do zabawek, powąchała, po czym wzięła jedną i zaniosła sobie na legowisko. Cóż… Piesa wybrała, a z piesą się nie dyskutuje. Lajka chce się nimi bawić do tej pory pomimo, że piłeczki na końcu dość trudno chwycić w małą psią paszczę.
Numer 3 – szarpak uszyty przez i odkupiony od Najlepszej Agilitowej Trenerki (czyli naszej). Od pierwszego wejrzenia zachwycił Lajkę. Wzbudził też dziwne podejrzenia w Najlepszym Mężu. Jest słodki i skuteczny – chyba żaden pies się mu nie oprze.
Numer 4 – przecudnej urody szarpak własnoręcznie wykonany przez Pańcię. Pomimo szczególnego antytalentu do robótek ręcznych już kilka razy poświęciłam się dla piesy, w efekcie czego powstał m.in. ten szarpak. Jest krótki, gruby i zbity – ludzie na jego widok chichoczą, ale Lajka go kocha. Używamy go w zabawach węchowych, jako aport oraz do przeciągania.
Numer 5 – Comfy Shanty Lux, czyli sznurek z dwoma piszczałkami w środku. Mała i prosta rzecz, a piesę cieszy nieodmiennie.

Kilka różnokształtnych zabawek, którymi można zarówno rzucać jak i szarpać się – chociaż ze względu na ich rozmiar i brak możliwości trzymania psa na dystans na pewno należy robić to ostrożniej.

Numer 6 – Holobal Football. Lajka za klasycznymi piłkami ażurowymi nie przepada – tym bardziej zdziwił mnie jej entuzjazm dla tej piłki. Szczególnie lubi się nią przeciągać.
Numer 7 – Comfy Snacky Fish. Prawie jak ringo, a nieco bardziej cieszy oko. Dość elastyczna guma jest bardzo przyjemna dla psa.
Numer 8 – Kong Puppy Wubba. Tej odmiany zabawek Konga chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Ja wybrałam wersję dla szczeniaków licząc, że będzie mała i bardziej miękka. Nie zawiodłam się. Dodatkowo ma w środku piszczałkę, z której jednak Lajka rzadko korzysta.

Krótkie sztuczne patyki dla psa to osobny rozdział w psiej zabawie. Warto mieć przynajmniej jeden, do którego użycia skusimy psa, aby nie próbował popełnić samobójstwa naturalnymi drzazgami.
W naszej kolekcji mamy (w kolejności kupowania):
– numer 9 – Kong Squeezz Stick – pusty w środku, dość gruby, miękki, piszczący patyk
– numer 10 – Petstages Durable Stick – twardy oraz podobno pachnący i smakujący prawdziwym drewnem
– numer 11 – kupiłam w TK Maxx i nie mam pojęcia jak się zwie – jest ze sklejonej, zwiniętej jak świderek gumy
– numer 12 – Comfy Mint Dental Sick – pusty w środku i bardzo miękki.
Niestety Lajka tak naprawdę lubi tylko numer 9 i w tym momencie zaprzestałam już kupowania zabawek tego rodzaju. Numery 10-12 umieściłam tu dla porównania jak trudno nadążyć za psimi gustami. Bo jakby pies lubił miękkie to niby numer 12 powinien być najlepszy, a gdyby wolał drewno, to numer 10, ale nie… Piesa postawiła chyba ultimatum „albo zwykły patyk, albo inna zabawka – nie będziesz mnie babo robiła w jajo”.

Niestety nie wiem przez jakie firmy zostały wyprodukowane numery 13 (kupiony w Biedronce) – zapatrzony w dwie piszczałki na końcach i szeleszczącą folię w środku i 14 (kupiony w TK Maxxie) – z dwoma piszczałkami na końcach i dziurą pod ogonem służącą do schowania w środku plastikowej butelki. Oba jednak reprezentują typ zabawek, które swego czasu mogły mnie doprowadzić do ruiny finansowej. W klasycznej wersji to długi pusty w środku pluszak z dwoma piszczałkami (jedna w głowie, a druga w ogonie). Lajka na ich widok dostawała szału jakby spotkała żywą wiewiórkę i wypruwała piszczałki w kilka minut przy okazji rozrywając zabawkę na kawałeczki. Kupiłam takich kilka, a później przestałam – dzięki nim przez jakiś czas nasze treningi agility były o wiele droższe. Aktualnie posiadane wykorzystujemy nader oszczędnie chociaż dla nas to był „najlepszy motywator ever” i Lajka prędzej by padła niż poddała się przed zniszczeniem go doszczętnie.

Na koniec zostawiłam piłki. Za zwykłymi Lajka nie przepada i przez dłuższy czas jedyne jakimi się bawiła to były pomniejszone wersje piłeczek tenisowych. Do czasu aż odkryłyśmy miękkie i przeraźliwie piszczące przy zgniataniu Pyszczki Trixie – numer 15. W wyniku różnych zbiegów okoliczności mamy ich teraz kilka, a biorąc pod uwagę, że są dość trwałe, a piesa nie jest niszczycielem, to pewnie posłużą nam kila lat. Pyszczki są kochane miłością zaborczą i w sercu Lajeczki na pewno mają szczególne miejsce.
Nieco mniej lubiany jest numer 16 – Comfy Snacky Ball. Elastyczna, pusta w środku i z dwoma otworami zachęca do napełnienia smakołykami lub chociaż przeciągnięcia przez nią sznurka. My używamy jej inaczej – podoba nam się, że nawet od niezbyt twardego podłoża fajnie się odbija i zmienia kierunki. Dzięki temu Lajka ma dodatkową zabawę podczas pościgu za piłką.

Korzystacie z takich lub podobnych zabawek? Wasze psy też je lubią?
Podzielcie się z nami Waszymi zabawkowymi hitami – może Pańcia znów na chwilę porzuci kontrolę zakupoholizmu 🙂

4 thoughts on “Lajkowy przegląd: ulubione zabawki

  • 04/10/2015 at 18:00
    Permalink

    Ja na razie tak naprawdę odkrywam świat psich zabawek – przez to, że Tytania taka niezabawkowa dopiero przybycie Gambita kazało mi otworzyć portfel na różne super zabawki super firm. Jak dotychczas absolutnym hitem są u nas owce Rauki, bo śmierdzą prawdziwą owczą oborą. Poza tym, młody lubi Crackle Ball i Hoko na sznurkach. Spodobał mu się też ażurek, którym chwilę bawił się na Dog Games, więc pewnie niedługo pojawi się w domu.
    Swoją drogą, ja nie tyle sceptycznie podchodzę do Ke-hu (bo godzę sie z tym, że psy je kochają), co zwyczajnie wciąż nie mogę przeboleć kosmicznej ceny tych zabawek w większej wersji. Pewnie kiedyś ostatecznie się w nie zaopatrzę, ale na razie będę wspierać lokalny biznes w postaci Rauki.

    Reply
  • 08/10/2015 at 08:30
    Permalink

    Świetne macie te zabaweczki, szczególnie podobają mi się szarpaki. U nas na pierwszym miejscu są szarpaki na amortyzatorze od Dog's Craft, na przetestowanie czeka ażurka która myślę że też zda egzamin :). Zresztą mój pies bawi się wszystkim, także ciężko stwierdzić co jest dla niego najlepsze.

    Reply
    • 10/11/2015 at 06:43
      Permalink

      To zazdroszczę psa bawiącego się wszystkim.
      Lajka ma konkretne upodobania – pamiętam, że na początku naszej wspólnej przygody z zabawek zdecydowanie i nieodmiennie wygrywał włosnopyszcznie wygrzebany z piachu kamień 😉

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *