Podróże Spacery

Lajkowe zwiedzanie Pragi, czyli turystyczny plan minimum

To nie było mądre – wycieczka do Pragi w długi weekend majowy. Tłumy ludzi (głównie naszych rodaków) pokryły całe miasto utrudniając, a częściowo uniemożliwiając nam zwiedzanie. Jeżeli na wejście do wybranego obiektu trzeba było czekać np. pół godziny, a chcieliśmy tam wejść obydwoje wymieniając się psem w międzyczasie, to niestety trwało by to zbyt długo. Na szczęście nie mieliśmy w planach przeglądu muzeów, więc nie udało nam się zwiedzić jedynie kilku kościołów. Chcieliśmy raczej po długiej nieobecności w tym mieście poczuć na nowo jego klimat, pospacerować, napić się czeskiego piwa i najeść smażonego sera (nie jestem fanką knedlików).

Zaczęliśmy zwiedzanie w piątek od programu obowiązkowego, czyli starych dzielnic, tradycyjnie obleganych przez turystów. Po dojeździe metrem do Novego Miasta udaliśmy się w stronę Jozefova (dawna dzielnica żydowska) przez Stare Miasto,a następnie zmieniliśmy brzeg Wełtawy (ma się rozumieć wykorzystując do tego celu Most Karola) by przejść się po Małej Stranie i Hradczanach (siedziba władców czeskich).
Praga jak to Praga – piękna, jednak ta część wycieczki nie była moją ulubioną dlatego nie będę się rozwodzić i ograniczę do fotorelacji.

Gustowna dekoracja kamienicy 😉
Rynek Staromiejski.
Lajka przed zegarem Orloj i znów „weź pieska na rączki, to zrobię wam zdjęcie”.
5 minut przerwy można wykorzystać na szybki trening z użyciem Najlepszego Męża (jak już go mamy pod ręką). Jednak jak widać żadna z nas się nie opiera rozproszeniom 😀
Podążamy w stronę Mostu Karola.
Pieseł do głaskania.
Lajka całkiem nieźle sobie poradziła w tym tłumie.
I w tym…
Oraz w tym (tu akurat była zmiana warty przed pałacem).
Pańcia monitoruje czy nie potrzeba picia, jedzenia, drapsiania albo jeszcze czegoś innego.
Po prawej przykładowa kolejka (do katedry).
A ta na Złotą Uliczkę. Bardzo się zdziwiłam, że teraz jest tam płatny wstęp (jak widać turystów to nie zniechęca).
Czeski pies. Nie wiem czy to znaczy, że można wejść z psem, czy wręcz przeciwnie.
Ładnie, ale trochę mi ulżyło kiedy postanowiliśmy wreszcie iść na obiad.

Całkiem inaczej zwiedzało nam się Wyszehrad, czyli wzgórze parkowe, na którym znajdowała się dawniej druga siedziba władców czeskich. Wybraliśmy się na nie w sobotę wieczorem, kiedy w dodatku pogoda nie była już tak przyjemna jak poprzedniego dnia, więc było pusto i cicho. Dokładnie tak:

Tym razem sobie darowaliśmy smycz – tam było naprawdę mało ludzi.
Dobrze… potwierdziliśmy, że byliśmy i widzieliśmy 😉 Kolejne dwa wpisy zamierzam poświęcić temu, co w Pradze naprawdę mi się podobało, a czego wcześniej nie widziałam.

Może Ci się spodobać

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Kryzysowa Narzeczona
    18/05/2014 o 12:34

    Myślę, że piękno tego wspaniałego i malowniczego miasta w pełni rekompensuje towarzystwo rozkrzyczanych turystów 🙂 Praga jest cudowna, zachwycająca architektonicznie, w dodatku bardzo fotogeniczna; dowodem tego są Twoje fantastyczne fotografie. Mam nadzieję, ze uda Wam się odwiedzić to miejsce w jakimś kameralnym okresie, kameralne, spokojne zwiedzanie pozwala cieszyć się pięknymi widokami czasem i podwójnie 🙂
    Pozdrawiam.

    • Odpowiedz
      filozof
      18/05/2014 o 20:49

      Na szczęście nie mieliśmy "spinki". Nie było konkretnego planu i nigdzie nam się nie spieszyło, więc zwiedzaliśmy bez nerwów.
      A zdjęcia niestety nie moje – takiego zdolnego mam Męża Najlepszego i niecnie go wykorzystuję 😉

Zostaw odpowiedź

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *