Podróże Spacery

Lajka (prawie) na plaży dla psów w Gdańsku

Jesień za oknem, nuda, szarzyzna – to idealna pora do wspomnień wakacyjnych wypraw. Kiedy jakiś czas temu znaleźliśmy się w Trójmieście, pogoda była piękna i mieliśmy wolną chwilę, to poza naszą ulubioną Gdynią postanowiliśmy odwiedzić też Gdańsk. Nie darowałabym sobie, gdybym nie zobaczyła jak wygląda pierwsza Gdańska plaża dla psów. Poza tym ta chora ambicja – w dwa dni nad morzem, trzeba zobaczyć przynajmniej dwie psie plaże. Na początek to, co najbardziej mnie zdziwiło (po naszych poprzednich przygodach) – jak łatwo na nią trafiliśmy. Albo orientacja nam się poprawiła, albo mieliśmy szczęście, bo droga wcale nie była oznakowana (chyba, że coś przegapiliśmy).

Najlepszy Mąż dość szybko znalazł lokalizację tej plaży w internecie. Podjechaliśmy do Brzeźna, zaparkowaliśmy przy ul. Krasickiego, a po wyjściu z samochodu zapytaliśmy jedną z pierwszych spotkanych osób którędy trzeba iść, żeby dostać się na psią plażę – podano nam kierunek, wyruszyliśmy i trafiliśmy do wejścia 34 – dokładnie tam gdzie chcieliśmy. I tyle 😀

Na plaży było wielu ludzi z psimi podopiecznymi, ale nie ma co porównywać tej wycieczki z naszą wizytą na plaży w Orłowie – tutaj byliśmy w środku sezonu, popołudniu, przy cudnej pogodzie – nic więc dziwnego, że towarzystwo dopisało. Wielkością Gdańska plaża nie oszałamia, ale nie jest też maleńka, a my już nie spodziewamy się niczego lepszego dla psiarzy w dużym mieście.

W zasadzie nie byłoby o czym opowiadać, niby żadnych przygód po drodze („siedzimy nic się nie dzieje”), a gorąco było tak, że nawet nie chciało się chodzić (dwu i czworonożnym). Żeby było zabawniej nie znaleźliśmy się na samej plaży ponieważ, gdy z urwiska zobaczyliśmy jak jest oblegana, nie chcieliśmy nikomu przeszkadzać naszym spacerem wzdłuż brzegu (nie, nie możemy usiedzieć w miejscu). Za to idąc górą Najlepszy Mąż wykonał kilka fotek (dwie poniżej) i chciałabym wam zwrócić uwagę jak przemyślanie została wyznaczona ta plaża, gdyż jest to przyczyna, dla której bardzo chciałam poświęcić jej choćby kilka słów.

Na pierwszym zdjęciu widać ogrodzenie – siatką rozpiętą na słupach wchodzących w morze odgrodzono plaże dla psów od tej ludzi, którzy muszą się kąpać bez futrzastych przyjaciół. Plaża ma kształt klina – z drugiej strony się zwęża i ograniczona jest skałkami, co częściowo widać na drugim zdjęciu. Patrząc dookoła, z różnych stron ta wyspa z piasku otoczona jest przez: morze, skałki (w zasadzie kupy kamieni), skarpę i siatkę. Nie są to zabezpieczenia nie do sforsowania, a jednak jeśli ma się
skłonnego do ucieczek psiaka, można się poczuć nieco bezpieczniej. Fajny, czyli bezpieczny i pozwalający unikać konfliktów różnym grupom społecznym pomysł na zorganizowanie przestrzeni dla psów. Dlatego jeżeli ktoś nie jest pewny jak zachowa się jego pupil nad morzem, to z Trójmiejskich plaż mogę polecić właśnie tę.

Do testów został nam jeszcze Sopot 😉

I już całkiem na koniec: zapraszamy na Lajkowego facebooka.

Może Ci się spodobać

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Pies w Warszawie
    02/09/2014 o 14:18

    Ciekawie to wygląda, choć inaczej sobie to wyobrażałam. Jakoś tak z deczka ciasno i mało profesjonalnie zrobione te słupki – no, ale może to moje spojrzenie z daleka: nie byłam, nie widziałam, może za dużo oczekuję 🙂

    • Odpowiedz
      filozof
      02/09/2014 o 19:10

      Za dużo oczekujesz 😉
      Wiem, że to nie ideał, ale w porównaniu do tych plaż, które odwiedziliśmy ta prezentuje się całkiem nieźle 🙂

Zostaw odpowiedź

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *