Opinie

Kupić czy adoptować? I czy wybór psa jest wyborem moralnym?

Jedni od początku wiedzą, jakiego chcą mieć psa inni po prostu wiedzą, że chcą mieć psa i dopiero po stwierdzeniu tego faktu zastanawiają się, jakiego. Często pierwsze trudne pytanie, które sobie zadają to: Kupić czy adoptować? Niesie ono ze sobą wiele ważnych wyborów i i może być postrzegane jako zagadnienie rozstrzygane na gruncie etyki. Szczególnie dziś, kiedy konsumentowi tłumaczy się (może raczej pokazuje, ostrzega?) codziennie po wielokroć, że nawet wybór kawy, czy t-shirtu jest wyborem moralnym, że należy sprawdzać czy za wybranym produktem lub usługą nie znajduje się krzywda ludzka, zwierzęcia, jakiś „kataklizm ekologiczny”, czy jeszcze coś innego do czego nie chcielibyśmy przykładać ręki. W tym kontekście łatwo zgadnąć, że nabycie zwierzęcia – żywej, czującej istoty staje się czynnością obarczoną wyjątkowo dużą odpowiedzialnością.


Przede wszystkim musimy zdecydować czy zależy nam na psie rasowym, czy chcemy mieć kundelka. 
W naszym kraju do adopcji można znaleźć głównie mieszańce lub psy „w typie rasy”, co bardzo często oznacza nie dokładnie to co powinno. Nierzadko w ten sposób opisuje się psy nieznacznie podobne do psów danej rasy, albo używa się odniesień do ras bardzo rzadkich w kraju (a co za tym idzie jest bardzo mało prawdopodobne, że pies poza wyglądem będzie miał jeszcze coś z charakteru rasy, do której podobno jest podobny).

Czasami można adoptować psa ze zlikwidowanej nielegalnej hodowli (pseudohodowli), ale taki pies w dalszym ciągu w wielu przypadkach nie będzie rasowy (nie będzie miał rodowodu, albo będzie miał rodowód nowo powstałej organizacji niezrzeszonej w FCI). Tu chociaż pies z wyglądu będzie taki jak rasowy również nie możemy mieć pewności co do jego charakteru, a bardzo często z powodu warunków panujących w hodowli pies może przejawiać problemy behawioralne.

Jeżeli odpowiada nam pies w typie rasy, a nie zależy nam na rodowodzie, albo zwyczajnie nie stać nas na psa rasowego, to dużo lepszym wyborem niż udanie się do złej hodowli (pseudohodowli – miejsca przyczyniającego się do cierpienia zwierząt, gdzie zwierzęta są utrzymywane w złych warunkach, a suki nadmiernie eksploatowane zbyt częstym wydawaniem na świat kolejnych miotów) będzie skontaktowanie się z jedną z wielu działających fundacji zajmujących się pomocą psom konkretnej rasy – w tym adopcjami psów. Dla większości popularnych ras można znaleźć przynajmniej jedną fundację, która się nią zajmuje.

[Pamiętajmy, że pies bez rodowodu to pies nierasowy. Niektórzy obrażają się kiedy psa określa się mianem kundla. Na Wikipedii jest króciutki artykuł, który polecam: o tym, że kundel to nie mieszaniec.]

Od czasu do czasu trafia się oddany do adopcji pies rasowy, czyli rodowodowy, ale jeżeli zależy nam na takim właśnie psie to przygotujmy się na niezłe szukanie i czekanie – prawie „polowanie” na psiaka.

Jeżeli chcemy adoptować psa, to najłatwiej będzie nam znaleźć kundelka (ewentualnie nieco podobnego do jakiejś rasy). Jeżeli chcemy kupić to legalnym wyborem będzie pies z rodowodem (można handlować tylko zarejestrowanymi zwierzętami), a jedynym słusznym moralnie będzie zakup psa ze sprawdzonej, dobrze prowadzonej hodowli.

Istotne jest też czy chcemy szczeniaka, czy dorosłego psa.
Wybór większości przypadków sprowadza się do tego czy chcemy naprawiać cudze błędy wychowawcze czy własne. Nie łudźmy się, że biorąc pod swój dach wychowamy psa idealnego. Jesteśmy ludźmi, a ludzie popełniają błędy – większe lub mniejsze, ale jednak popełniają je.

W przypadku szczeniaka mamy pełną (w przypadku rasowych) lub prawie pełną (w przypadku psów adoptowanych) historię psa, co oznacza, że mamy większą kontrolę i możliwość przewidzenia tego jak pies będzie się zachowywał. Jeśli adoptujemy szczeniaka, najczęściej znamy tylko sukę (czasami nie
mamy nawet tego), w związku z czym bardzo trudno osądzić jak będzie
wyglądał (w tym to co przede wszystkim interesuje przyszłego właściciela, czyli jakiej będzie wielkości) wybrany pies (o
przewidzeniu innych jego cech w ogóle nie będę wspominała).

Nie łudźmy się, że adoptujemy rasowego (rodowodowego) szczeniaka.
Nikt nie oddaje za darmo tego co otoczył troską, miłością i w co włożył
mnóstwo pracy. Nawet szczenięta mające wady (niewystawowe) są
sprzedawane, choć po niższej cenie.

Łatwiej jest kupić rasowego szczeniaka, chociaż nie powinno być
problemem znalezienie dorosłego rasowego psa np. takiego który został u
hodowcy (o ile rasa nie jest wyjątkowo rzadko spotykana). Można jednak założyć, że jeśli zależy nam na prawdziwym
czempionie, to po takie wybitne egzemplarze raczej ustawiają się kolejki
i są „wyprzedane zanim się urodzą”.
 Na pewno łatwiej adoptować dorosłego psa, bo w schroniskach jest ich
najwięcej (ale znalezienie szczeniaka do adopcji też nie powinno
nastręczać zbytnich problemów).

Jeśli chodzi o dorosłe psy, to nigdy informacja o nim nie będzie tak dokładna, jak w przypadku szczeniaka. Jeśli kupimy dorosłego psa od dobrego hodowcy, to powinniśmy znać dość dobrze naszego pupila jeszcze przed zakupem, co nie gwarantuje nam, że w nowym domu będzie on się zachowywał dokładnie tak samo jak w poprzednim.

Jeśli zdecydujemy się na adopcję dorosłego psa, to mamy prawdziwą niespodziankę. Jeżeli bierzemy psa z domu tymczasowego to powinniśmy spodziewać się dość dobrej (w sensie obszernej) informacji o psie. Jeśli decydujemy się na psa ze schroniska, to możemy liczyć na pomoc głównie w przypadkach gdy psem dodatkowo zajmował się wolontariusz.

Dorosłego psa przed adopcją możemy i powinniśmy poznać najlepiej jak możemy. Chociaż zabrany do naszego domu pies na pewno zmieni swoje zachowanie i nie jesteśmy w stanie ocenić w jak znacznym stopniu. W przypadku dorosłych psów z adopcji należy też wziąć pod uwagę, że często są to zwierzęta ze swoją historią nierzadko trudną  i musimy się liczyć z wystąpieniem u nich problemów behawioralnych, które nie zawsze właściciel potrafi rozwiązać bez pomocy specjalisty (częste są różne braki socjalizacyjne, a co za tym idzie lęki,
szczególnie trudny do rozpracowania jest lęk separacyjny, może się też
zdarzyć np. brudzenie w domu).
Rozsądźmy zatem na co chcemy przeznaczyć nasz czas i energię:

– wychowanie kupionego lub adoptowanego szczeniaka (nie zakładajmy, że będziemy mistrzami tresury, a nasz pies będzie geniuszem, który nie tylko trening czystości, ale i kurs posłuszeństwa przejdzie błyskawicznie)

– rozwiązywanie problemów behawioralnych adoptowanego dorosłego psa – bardzo wiele psów adoptowanych przejawia problemy z zachowaniem natomiast zawsze możemy poszukać takiego, którego zachowanie nie będzie nam przeszkadzało (np. pies nie toleruje innych psów – nie mamy psów, wyprowadzamy go na spacery tam gdzie nie ma psów, akceptujemy to, że bawi się tylko z ludźmi) lub, które nie będzie występowało w naszym środowisku (np. pies bojący się ruchu ulicznego, a my mieszkamy na wsi)

– poszukiwanie do kupna lub adopcji ułożonego, zrównoważonego dorosłego psa.

Coś co jest nieważne przy dokonywaniu wyboru skąd weźmiemy psa to: ile pieniędzy możemy przeznaczyć na zakup psa.
Koszt zakupu psa, to dopiero preludium naszych wydatków. Więc nawet jeśli adoptujemy psa całkiem za darmo, to nie liczmy, że będzie on tańszy w utrzymaniu niż kupiony pies rasowy. To co generuje główne koszty utrzymania psa to:

– jego wielkość. Duży pies to większy wydatek na jedzenie, ale też akcesoria (większe posłanie, większa piłka itd. kosztują więcej).

– jego zdrowie i pielęgnacja. Zawsze biorąc psa pod swój dach musimy liczyć się z tym, że on na coś zachoruje. Niestety kundelki nie są zdrowsze.W dodatku nie znając ich przodków (oraz często historii w przypadku adoptowanych dorosłych psów) trudniej niż w przypadku psów rasowych przewidzieć, na co mogą zachorować. Zawsze też trzeba brać pod uwagę możliwość nieszczęśliwych wypadków. Ponadto trzeba zwrócić uwagę na wygląd psa – np. te z długą sierścią lub fałdkami w skórze mogą wymagać specjalnej pielęgnacji i różnych preparatów, a to jest dodatkowy koszt.

– twoje psie hobby/ambicja. Czyli to, co robisz z psem „po godzinach”. Możesz całkiem taniutko spacerować po okolicy, możesz szaleć na wystawach lub zawodach sportowych. Tu ograniczają Cię finanse i kondycja.

Człowieka stać na psa tylko wtedy, gdy stać go na utrzymanie tego psa, a nie na sam zakup. Więc nie ma co się spinać i odkładać pół roku na psa np. jeśli jest on wyjątkowo delikatnej, chorowitej rasy i nie będzie nas potem stać na jego leczenie, albo jeśli jest wielkości małego konia, ma wyjątkowo wrażliwy żołądek i prawdopodobnie będzie przejadał pół naszej pensji.
W wyborze konkretnego psa powinniśmy bardzo dokładnie rozważyć, czy stać nas będzie na jego utrzymanie. I nie kierujmy się zasadą „kupi się, a potem jakoś to będzie”.

Szczeniak czy dorosły pies, rasowy czy kundel – to praktyczne względy określające w pewnym stopniu dostępność wybranego wariantu, którymi moglibyśmy kierować się przy podejmowaniu decyzji kupić czy adoptować.

Zostaje jeszcze kwestia tego jak bardzo sprecyzowane są nasze oczekiwania względem powabów, usposobienia i sprawności przyszłego ulubieńca. A jeżeli jeszcze tego nie określiliśmy, to koniecznie się nad tym należy zastanowić. W końcu pies, z którym spędzimy kilka do kilkunastu lat powinien pasować do nas przez co rozumiem do naszego charakteru, stylu życia, a nie do mebli w salonie, nowego auta, czy butów. Zadajmy więc sobie kilka kolejnych pytań:

– Czy zależy nam na określonym wyglądzie psa?

Jasne, że w przypadku psa wielkość ma znaczenie. Tu najpierw rozważmy nasze możliwości – szczególnie jeśli chodzi o opiekę nad dużym czworonogiem. Nie próbujmy pomieścić w bardzo małej kawalerce dwóch dogów niemieckich, bo nie będą się nawet miały biedaki jak wygodnie położyć, a idąc do miski będą się o siebie potykały. Jeżeli jesteśmy mizernej postury i mamy mało siły, to nie kupujemy psa, który będzie w stanie na spacerze porządnie przeciągnąć nas po asfalcie. Oczywiście ustalamy jakiej wielkości psa chcemy mieć, ale koniecznie konfrontujemy to z naszymi możliwościami.

Drugą ważną rzeczą jest futro, które może być bardzo różne. Długie czy krótkie włosy to najmniejszy problem, zaś największy to linienie. Zastanówmy się czy rodzaj włosa, który nas interesuje będzie wypadał cały rok, okresowo, czy wtedy gdy będzie wyczesywany, czy będzie się przyklejał do czy wbijał w tkaniny. Przemyślmy, czy sierść wybrańca nie wymaga czasochłonnej pielęgnacji, a jeśli tak, to czy znajdziemy na nią czas i ochotę.

Poza tym możemy ustalić jaka sylwetka nam się podoba: czy chcemy psa wydłużonego, smukłego, mocno zbudowanego itp. To tak naprawdę nie jest istotne (bardziej istotne przy rozważaniu punku „do czego nam jest potrzebny pies”), ale nie ma przeciwwskazań by wybrać sobie, psa który nam się podoba. Gusta są różne i się o nich nie dyskutuje, a poza tym  „każda potwora znajdzie swego amatora”. Jesteśmy wzrokowcami, więc taki sposób wyboru jest uzasadniony, chociaż biada temu, dla kogo byłoby to jedyne lub choćby główne kryterium wyboru psa.

Pamiętajmy, że fakt, iż podoba nam się wygląd psów konkretnej rasy nie powinien od razu z naszych planów skreślać adopcji. Jeżeli naprawdę zależy nam akurat na aspekcie estetycznym, to można poszukać psa podobnej urody w schronisku lub fundacji zajmującej się adopcjami. Ba! Może nawet trafi nam się ładniejszy 🙂

– Czy zależy nam na określonych cechach charakteru/temperamencie psa?

To powinno być pytanie retoryczne. Najpierw oceńmy szczerze siebie: jaki mamy temperament i jak lubimy spędzać czas. Zastanówmy się, czy jesteśmy spokojnymi domatorami lubiącymi leżeć na kanapie i czytać książki, czy uwielbiamy spędzać czas wolny bardzo aktywnie na świeżym powietrzu. Pies mający zbyt wiele energii lub zbyt flegmatyczny będzie męczył się w naszym domu i nas jednocześnie. Czy notoryczny wesołek nam pasuje, czy może wolimy psa stoika. Ważne też czy chcemy psa łatwego do ułożenia, czy damy sobie radę z nieco trudniejszym, twardszym, bardziej upartym egzemplarzem. Nawet maleńki piesek może być bardzo pewny siebie i okręcić sobie wokół łapki całą rodzinę. Pomyślmy, czego pragniemy, ale też co realnie możemy naszemu psu zaoferować.
W przypadku psów rasowych pewne cechy (również charakteru) wpisane są we wzorzec rasy. Niestety nie tylko poszczególne osobniki różnią się mniej lub bardziej pomiędzy sobą – zdarzają się też egzemplarze o charakterze zupełnie odmiennym od pożądanego. Kupując psa rasowego dobrze poznać oboje jego rodziców i dowiedzieć się nieco więcej o jego przodkach i ich zachowaniu.
Adoptując psa warto byśmy spędzili z nim wcześniej trochę czasu jeśli jest taka możliwość. Często przy adopcji najpierw urzeka nas wygląd psa dojrzanego na zdjęciu w ogłoszeniu lub za schroniskowymi kratami, jednak jeśli mamy taką możliwość, sprawdźmy również czy on pasuje do nas, a my do niego, czy będziemy w stanie się dogadać.

– Do czego potrzebny jest nam pies?

Czy chcemy tylko towarzysza, czy ma on spełniać jakieś dodatkowe funkcje? Jeżeli chcemy miłego towarzysza rodziny, to bez problemu możemy adoptować psa – przy odpowiednim wysiłku znajdziemy prawie każdy wariant wyglądu, charakteru, wieku i co tam sobie jeszcze wymyślimy. Tak jak napisałam prawie na pewno będzie to kundelek, ale jeśli chcemy kochać, być kochanym i spędzić razem resztę życia (psiego, bo nasze na ogół trwa dłużej), to nie potrzebujemy do tego psa rasowego.
Jeżeli jednak potrzebujemy psa do konkretnych zadań np. stróżującego, do dogoterapii, psa poszukiwawczego, do konkretnego sportu, to lepiej rozejrzeć się z psem rasowym. Oczywiście kupno psa konkretnej rasy, który w założeniu mam mieć określone predyspozycje nie gwarantuje nam sukcesu w wybranej dziedzinie, jednak znacząco zwiększa nasze szanse osiągnięcia wyznaczonego celu. Trafienie psa z adopcji posiadającego odpowiednie do wybranej przez nas dziedziny predyspozycje i cechy, zrównoważonego i bez problemów jest niezwykle trudne. Nie chodzi o to, że kundel jest gorszy. Po prostu pies rasy selekcjonowanej pod względem określonych cech, pochodzący z odpowiedniej linii, po przodkach, którzy świetnie sobie radzili w określonej dziedzinie jest niejako predestynowany do takiego rodzaju pracy. Kundel na pewno ma potencjał, tylko na ogół dopiero my musimy odkryć jaki. To trochę wybór pomiędzy tym czy wiemy co dokładnie chcemy robić z psem, a tym czy jesteśmy w tej kwestii raczej elastyczni.

Moglibyśmy przy podejmowaniu wyboru „kupić czy adoptować” trzymać się racjonalnych przesłanek podanych powyżej. Zbyt często w takich chwilach jednak do głosu dochodzą emocje („on tak paczy”). Poza tym są pewne frakcje uznające sposób nabycia psa za sprawę ideologiczną. A mi wydaje się, że podjęcie wyboru zależy w pewnym stopniu od naszego światopoglądu. Może nawet bardziej ocena wyboru niż sam wybór.

Przypomina mi to trochę kwestie związane z jedzeniem mięsa. Jedni uważają, że jedzenie mięsa jest złe i go nie jedzą. Jest grupa, która uważa, że przysparzanie zwierzętom cierpień jest złe i jedzą tylko zwierzęta mające przyjemne życie pochodzące z eko-gospodarstw, a mordowane w „przyjaznych zwierzętom rzeźniach”. Jeszcze inni mają przekonanie o słuszności pierwszego lub drugiego z tych poglądów, ale zupełnie się do nich w życiu nie stosują tzn. jedzą mięso nie sprawdzając nawet jego pochodzenia. Jest też rzecz jasna grupa, która ma to w nosie lubi mięso i uważa, że jego jedzenie jest w porządku lub wcale nie zastanawia się nad aspektem moralnym.
To taka dygresja na temat tego, że nasze przekonania i zasady moralne mogą, ale nie muszą mieć dużego wpływu na nasze wybory w tym na to skąd weźmiemy psa.

Osobiście nie znoszę „przegięć” w żadną stronę. Denerwują mnie ci spod flagi „dopóki jest choćby jeden bezdomny pies nie powinniśmy rozmnażać psów” – co ma implikacje: niemoralne jest mnożenie psów (to odnosi się również do rasowych – w tym kupna), a jedynym słusznym moralnie wyborem jest adopcja psa bezdomnego. Irytują mnie też ci głoszący, że pies rasowy jest najlepszy i dla każdego. Są też frakcje pośrednie np. ludzie uważający, że nabycie psa rasowego uzasadnia jedynie konkretny cel w jakim kupujemy psa (np. pies do określonego sportu).

Myślę, że każdy powinien rozważyć w swoim sumieniu co uważa za dobre i zgodnie z tym postępować. Adopcja jednego psa przez nas nie zbawi świata, ale na pewno uratuje to jedno zwierzę od smutnego losu. Adopcja jest naprawdę fajną sprawą. Nie każdy jednak ma możliwość, czy ochotę na adopcję i to też jest w porządku. Nie uważam, że właściciele psów rasowych powinni się z tego  tłumaczyć, bo nie mają z czego. Wzięli pod swój dach psa rasowego – widocznie taki był im potrzebny, taki do nich pasował, takiego chcieli. Ważne by nie tylko wiedzieć czego się chce i być tego pewnym, ale też by umieć uzasadnić swój wybór – to gwarantuje nam, że w pełni go rozumiemy. To co jest naprawdę niemoralne, to narzucanie innym swojego światopoglądu i ocenianie, szczególnie gdy nie ma się pełnego obrazu sytuacji. Psucie cudzego szczęścia powiększającej się rodziny zamiast wspólnej radości jest nie w porządku. W końcu w każdym wypadku mnoży się nasza grupa społeczna – grupa zapsionych, a „w kupie siła”. Zamiast dzielić, łączmy się we wspólnym działaniu na rzecz zwierząt – tych bezdomnych i  tych, które mają już dom. Bo bezdomność jest trudna, ale życie w dzisiejszych czasach w środowisku człowieka też nie należy do najłatwiejszych.
Dodam tylko, że plujący jadem często zapominają, że adopcja nie jest jedyną możliwą formą pomocy bezdomnym zwierzętom.

Lajka miała być sheltie – takim prawdziwym z rodowodem. Zadzwoniłam do jednego hodowcy, nie wyszło, mi nawet nie chciało się szukać dalej, a wiedziałam, że chcę psa dorosłego. Pojechałam do schroniska i cieszę się z tego każdego dnia. Lajka jest trudnym psem, takim z którym nie wyobrażam sobie nie pracować po adopcji. Psem wymagającym dużo pracy, cierpliwości, kreatywności, treningu, czasu i wielu innych rzeczy. Nie przeszkadza mi to jakoś szczególnie, tym bardziej, że do tej pory nie miałam rasowego psa, więc adopcje i problemy psów adoptowanych mi nie straszne.

Dla mnie wybór psa jest wyborem moralnym. Nawet szukając przed adopcją Lajki psa rasowego czułam się z tym źle, albo raczej rozdarta, bo chciałam sheltie, a jednocześnie nie byłam pewna czy akurat pies rasowy jest mi niezbędny do szczęścia. Czuję wewnętrzny nakaz „jeżeli możesz adoptuj, nie kupuj”. To, że ja akurat tak czuję, uważam za całkowicie prywatną sprawę i do głowy by mi nie przyszło oczekiwać, że inni mają być tacy jak ja. Zauważcie proszę, że to nie jest wypowiedź wartościująca.  Nie czuję się lepsza od innych tylko z tego powodu, że adoptowałam kundla, a ktoś kupił psa rasowego. Każdy realizuje swoje potrzeby. Nie jara mnie, nie unosi, nie podbija mojego ego fakt, że pomogłam zwierzakowi. Wzięłam jednego psa, bo chciałam go mieć – korzyść obopólna i żadne wyrzeczenie, a pamiętam, że jest całe mnóstwo ludzi, którzy pomagają zwierzętom na co dzień. Oni mają psy rasowe, kundelki, koty chomiki, a niektórzy wcale nie mają zwierząt. Trzeba mieć trochę pokory jeśli chodzi o skalę i znaczenie swojej działalności 😉

Może Ci się spodobać

13 komentarzy

  • Odpowiedz
    Oto Janka
    30/03/2015 o 23:11

    Kolejny piesek! Szałowo 😀

    • Odpowiedz
      Oto Janka
      30/03/2015 o 23:16

      BTW, przeczytałam cały wpis, a odniosłam się jedynie do ostatniego akapitu… To sobie pogadałam! 😉

    • Odpowiedz
      filozof
      01/04/2015 o 09:55

      Zdarza się 😀 Samozwańczy Mistrz Odwrotnej Elokwencji w pełni Cię rozumie 😉

    • Odpowiedz
      Oto Janka
      01/04/2015 o 12:55

      <3

      Dzięki! 😀

  • Odpowiedz
    Piesologia Piesologia
    07/04/2015 o 19:59

    Jeden z moich pierwszych postów dotyczył tego właśnie tematu.
    http://piesologia.blogspot.com/2014/11/pies-ze-schroniska-czy-rasowy-z-hodowli.html
    Uważam, że każdy powinien podjąć przede wszystkim świadomą decyzję. A twój post na pewno to ułatwia 😀

    • Odpowiedz
      filozof
      09/04/2015 o 07:03

      Już przeczytałam Twój tekst i zerknęłam na bloga 🙂 Chyba będę w najbliższym czasie trochę dublowała poruszaną przez Ciebie tematykę, bo zabieramy się właśnie za szukanie drugiego psa, ale zobaczymy… myślę, że z naszej perspektywy (dołączania drugiego psa do rodziny), będzie to wyglądało trochę inaczej 🙂

  • Odpowiedz
    Bayoo
    08/04/2015 o 09:28

    Strasznie mnie zawsze drażniło umoralnianie wszystkich dookoła jako to moim – jako przyszłego opiekuna psa – obowiązkiem jest ratować psa ze schroniska zamiast kupić rasowego.
    Nosz k i ch.
    Batalie na ten temat toczą się nadal w Internecie i niesmak mnie bierze na sam ich widok. Mając ponownie wybór adoptować czy kupować mówię zdecydowanie sama sobie – kupować. Sprawdzić rodziców, dziadków, rodzeństwo, prześwietlić hodowlę i być pewną, że nie trafię na kolejny "przypadek specjalny".
    Może jeśli za jakieś 3 lata uda mi się wyjść z problemów behawioralnych adoptowanego psa to zmienię zdanie, ale aktualnie rękami i nogami się podpisuję pod stwierdzeniem, że nigdy w życiu nie chcę przechodzić tego ponownie.

    W każdym razie – artykuł podoba mi się bardzo, bo podchodzisz do kwestii obiektywnie. Jest długo, ale na temat i konkretnie.

    • Odpowiedz
      filozof
      09/04/2015 o 07:08

      Presja otoczenia przy wyborze psa (jak w każdej innej dziedzinie życia) jest okropna i często trudno się jej nie poddać. Przyznaję, że ja też chociaż kocham Lajkę, to nie wyobrażam sobie obecnie pracy z drugim problematycznym psiakiem pod moim dachem (nie żeby znów wychowywanie szczeniaka wydawało mi się takie proste).

      Dziękuję 🙂

  • Odpowiedz
    Anonimowy
    08/04/2015 o 09:54

    Dobrze by było jakby ludzie kupujący psa zdali sobie sprawę że pies musi kosztować. A te psy 3 razy tańsze są z hodowli nastawionej na zysk i ilość sprzedanych psów różnej rasy.

    • Odpowiedz
      filozof
      09/04/2015 o 07:09

      Tak, to prawda… ale to już temat na kolejny wpis. Na pewno będziemy wybierać hodowlę, więc o tym też napiszę.

  • Odpowiedz
    sprytnykonsument
    09/05/2015 o 07:45

    świetny wpis! Kiedy oznajmiłam znajomym, że biorę psa usłyszałam, że ''no tylko lepiej ze schroniska bo inaczej się do ciebie już nie odezwę'' oraz ''po co ci rasowy pies, będziesz z nim na wystawy jeździła?'' No i rzeczywiście, miałam zamiar adoptować pieska w potrzebie, ale trafiłam na idealną dla mnie rasę. inteligentną, przyjazną, nie gubiącą sierści, raczej bez problemów zdrowotnych… i od razu wiedziałam, że to musi być właśni taki rasowy pies. Jednak wyobrażam sobie te oceniające komentarze i to, że będę musiała się tłumaczyć z mojego wyboru… uważam, że to nie na miejscu. Nie podoba mi się, że jestem postawiona w sytuacji, w której muszę się tłumaczyć… Ale co takiej osobie, którą też szanuję, powiedzieć?

    • Odpowiedz
      filozof
      11/05/2015 o 16:35

      Myślę, że jeśli się kogoś szanuje i nie chce się go zbyć szybkim "dziękuję za twoje uwagi, ale to mój wybór, dokładnie go przemyślałam i uznałam, że jest w pełni uzasadniony" (bo tak też można grzecznie i szybko uporać się z krytyką), to można pokusić się o próbę wytłumaczenia dlaczego pies rasowy, a nie adopcja kundelka. W tym przypadku można to potraktować nie jako tłumaczenie "siebie z czegoś", tylko jako objaśnienie drugiej osoby pewnej kwestii, szczególnie jeżeli jest to osoba, która nie posiada zbyt rozległej wiedzy o zwierzętach towarzyszących. Jednak w spory ideologiczne z osobami przekonanymi o tym, że mają rację bym nie wchodziła.
      Bardzo jestem ciekawa jaką rasę wybrałaś 🙂

  • Odpowiedz
    Drugi pies. Na co to komu? – Filozof i pies
    29/11/2016 o 17:41

    […] nie wystarczy tylko chcieć i nie zawsze „chcieć znaczy móc”. Ostatnio pisałam o tym skąd i jakiego wziąć psa, dużo wcześniej w dwóch częściach opisywałam czym się kierować przy wyborze psa (część 1 […]

Pozostaw odpowiedź filozof Anuluj odpowiedź

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *