Kto powinien pierwszy przechodzić przez drzwi?

Jak wspominałam nowa dostawa książek przyszła i czytam sobie rzeczy bardzo mądre oraz głupotki. Widzę, że popłuczyny po bardzo ongiś popularnej teorii dominacji wciąż dają o sobie znać. Nie zapoznają się zbyt chętnie nasi krajanie z nową wiedzą o psach, której dostarczają nam naukowcy. Szczególnie jeśli chodzi o  zasady wychowania psa wciąż powtarzane są te same błędne teorie. Jednym z takich nieszczególnie szkodliwych za to niezbyt rozsądnych  pomysłów jest konieczność przechodzenia przed psem w drzwiach.
Uzasadniane jest to dość monotonnie tym, że przodem idzie przewodnik, osobnik alpha podejmujący wszystkie decyzje i jeśli chcemy nim być, a nie podporządkować się naszemu psu, to powinniśmy wejść naszą rolę i przewodzić, czyli iść przodem. Czasami podkreślane jest, że zachowując się w ten sposób mamy na uwadze również dobro psa, który może nie być w stanie udźwignąć roli pana i władcy, co może powodować u niego frustrację i wiele problemów.

Jasne jest, że w parze człowiek-pies, to my rządzimy – my podejmujemy wszystkie decyzje. Szczególnie żyjąc w niebezpiecznym dla zwierząt środowisku jakim jest miasto, musimy mieć pełną kontrolę nad naszymi czworonogami. Naprawdę przypuszczenie, że musimy dosłownie być z przodu, aby pies zrozumiał naszą nadrzędną rolę przewodnika, decydenta, ale i opiekuna jest cokolwiek naszych pupili znieważające. Doceńmy inteligencję naszych psów i możliwości komunikacji jakie dają nam wieki wspólnej ewolucji.

Przechodząc do konkretów: Kto pierwszy przechodzi przez drzwi? Kto idzie z przodu?
Z pewnością niedopuszczalne jest, aby pies przepychał się przed nami (czy przed kimkolwiek). To nie tylko niegrzeczne, ale przede wszystkim niebezpieczne. Dobrze wychowany pies idzie tam gdzie mu wskażemy, wtedy kiedy to zrobimy. Ja na przykład lubię, gdy Lajka przez drzwi do domu przechodzi pierwsza – jest niewielka, więc nie chcę żeby mi się plątała koło nóg. Kiedy przepuszczę ja przez drzwi, mogę swobodnie się obrócić i je zamknąć. Gdy jednak idziemy np. do restauracji, to ja wchodzę pierwsza by obejrzeć nowe miejsce i podjąć decyzję gdzie spoczniemy. Wystarczają nam do tego dwa słowa „czekaj” i „idziemy”. Nauczenie psa czekania przy drzwiach na komunikat zezwalający mu na przejście jest na ogół dość proste.

Podobnie jest na spacerze. W zależności od okoliczności i tego jaką podejmę decyzję pies idzie przede mną (np.gdy chcę go widzieć), za mną (np.gdy jest wąsko) lub tuż obok (np. gdy jest tłoczno). Oczywiście spacer ma być dla psa przyjemny, więc staram się wybierać miejsca, w których mogę Lajce powiedzieć „biegaj”, czyli „do ciebie należy wybór którędy będziesz szła”, a ona czasem decyduje się wtedy na szalone bieganie, zaś innym razem na spokojne podążanie z mną. Moim zdaniem, to jest bardzo w porządku, bo w naszym życiu są sytuacje mniej i bardziej formalne. Moja piesa nie ma problemu z trzymaniem tego samego kierunku co ja podczas spaceru, idziemy razem, ale każda z nas inną ścieżką. Lajka wie też, że może ode mnie odbiec, a ja nie panikuję gdy na chwilę zniknie mi z oczu, bo obie wiemy, że to jest wspólny spacer i cały czas się komunikujemy.
Myślę, że większość czytelników zgodzi się ze mną co do wartościowości tych prostych zasad. Biorę też pod uwagę, że każdy opiekun psa ma swoją własną koncepcję wychowywania czworonoga. Jednak czytając kolejne bzdurki (tym razem w dość świeżej książce) postanowiłam o nich napisać.
Jakby był problem z interpretacją, to na zdjęciu na górze są potworne dominanty dwa 🙂

6 thoughts on “Kto powinien pierwszy przechodzić przez drzwi?

  • 24/07/2014 at 09:00
    Permalink

    Ile ja się nasłuchałam, jakie to naganne, że pies przechodzi przez drzwi przede mną i ile się natłumaczyłam, że te wszystkie uzasadnienia o osobnikach alfa to bzdura… Ojej. Żeby było śmieszniej, na chwilę obecną mój pies zawsze czeka w siadzie, aż wyjdę z domu i na komendę podąża za mną, podobnie wygląda kwestia z wchodzeniem do windy. Wszystkie te manewry są jednak podyktowane koniecznością pewnego wyciszenia się przed spacerem, a nie chęcią bycia "przywódcą stada".

    Reply
    • 24/07/2014 at 09:27
      Permalink

      Otóż to 🙂 Najważniejsze bezpieczeństwo i wygoda.
      Lajkę puszczam przodem, bo o takiego niedużego psa można się łatwo wywrócić (jak się człowiek urodził z moim talentem), albo co gorsza zapomnieć o nim (to się zdarza opiekunom małych cichych piesków).
      Z serii "mistrzowie dominacji" lubię jeszcze ten mit o konieczności zabraniania psu wchodzenia na łóżko/fotel uzasadniane tym, że jak pies zajmuje nasze miejsce, to to próbuje zająć naszą pozycję w stadzie.

      Reply
    • 24/07/2014 at 09:42
      Permalink

      Mój pies to uległa ciapa i osobnik omega bo najbardziej lubi kafelki w przedpokoju. 😉

      Reply
    • 24/07/2014 at 09:59
      Permalink

      Jako znawca teorii dominacji stwierdzam zdecydowanie, że to z pewnością nie z powodu upałów i długiego włosa T., lecz Twojej dominującej osobowości, ale jeszcze bym się temu przyjrzała dokładnie, bo może ona się tak kładzie w przejściu żeby Was kontrolować 😀
      Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać 😉
      Zawsze mnie bawi takie podejście niektórych ludzi, a znam kilka osób, które mają niemalże obsesję, że pies chce ich zdominować (na ogół to miłe wesołe psiaki, które chcą tylko mieć jak najwięcej kontaktu z opiekunem) – niestety to najczęściej mężczyźni z kompleksem samca alpha.

      Reply
  • 01/03/2015 at 11:32
    Permalink

    Nam na szkoleniu mówili, żeby pies szedł przodem jeśli chce – po schodach, do windy, przez drzwi. Nie ma w tym nic szczególnie groźnego jeśli obu stronom tak wygodniej.

    Reply
    • 01/03/2015 at 15:41
      Permalink

      Z tym nie do końca się zgodzę. Może wyjdę na dyktatora, ale w takich sytuacjach jak przejścia przez wspomniane schody, windy i drzwi (podobnie jak np. podczas spaceru w tłumie ludzi) pies powinien iść tak, jak nauczył go lub wskaże mu właściciel. Pies może iść przodem, z tyłu lub z boku, ważne jednak, żeby była to decyzja opiekuna – wąskie, ciasne przestrzenie, w których można się nawzajem przydepnąć lub zrobić sobie niechcący inną krzywdę, to nie jest miejsce, w którym powinno się zdawać na los. Oczywiście jest wiele innych sytuacji, w których możemy i powinniśmy pozwolić psu na wybór własnej ścieżki 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *