Opinie

Drugi pies. Na co to komu?

Mamy już w domu jednego psiaka – jest super. Może czasami jest ciężko, jesteśmy zmęczeni, musimy trochę przeorganizować nasze życie, czy być bardziej elastyczni podczas snucia planów, a na kanapie jest trochę mniej miejsca, ale i tak nam się podoba. Niektórzy na tym poprzestają, a inni chcą więcej. Przynajmniej drugiego psa. Zanim jednak dołączymy go do naszej rodziny, dobrze byłoby się nad tym chwilę zastanowić.
Co warto przemyśleć przed podjęciem decyzji i powzięciem konkretnych kroków mających na celu adopcję lub zakup kolejnego psa? O tym piszę poniżej (tym razem króciutko 🙂 ).

Żeby wziąć pod swój dach drugiego psa przede wszystkim trzeba tego chcieć, a sam fakt, że rozważamy taką opcję znaczy, iż chęć (choćby najmniejsza) się w nas pojawiła. Niestety nie wystarczy tylko chcieć i nie zawsze „chcieć znaczy móc”. Ostatnio pisałam o tym skąd i jakiego wziąć psa, dużo wcześniej w dwóch częściach opisywałam czym się kierować przy wyborze psa (część 1 i część 2), w przypadku drugiego psa te przemyślenia w dalszym ciągu są aktualne, ale musimy dołożyć do nich jeszcze kilka istotnych spraw.

Niektórzy będą czuli, że to prawdziwa potrzeba, chociaż pewnie rodzina i znajomi powiedzą, że fanaberia. Bo po co człowiekowi drugi pies? Przecież już jednego ma. Zastanówmy się jaką mamy motywację i czy jest ona właściwa, racjonalna, czy w pełni możemy ją poprzeć.

Częstą motywacją jest wzięcie drugiego psa do towarzystwa dla pierwszego. Moim zdaniem to może być równie dobry co zły pomysł. Przy czym pamiętajmy, że drugi pies będzie nasz (a nie naszego psa) i będziemy wobec niego mieli takie same obowiązki. Czasami to osoby, które nie mają zbyt wiele czasu dla psa chcą zapewnić jedynakowi towarzystwo „żeby się nie nudził i nie był sam przez cały dzień”. Nie jest to naganne o ile wybierzemy psa o niezbyt wybujałym temperamencie, nie potrzebującego więcej zajęcia niż nasz dotychczasowy jedynak.
Zastanówmy się jeszcze raz bardzo mocno czy tego dokładnie chcemy oraz zróbmy krótki rachunek sumienia własnego oraz naszego psa, a w szczególności rozważmy:
– czy nasz pies jest gotowy na przywitanie w domu drugiego psa; czy to na pewno jest odpowiedni moment w jego życiu na taką zmianę
– czy nasz pies lubi inne psy i czy uważamy, że dobrze dogadywałby się z psem we własnym domu.
To bardzo ważne by próbując uszczęśliwić naszych najbliższych (a do nich zaliczam psa), nie wyświadczyć im „niedźwiedziej przysługi”.

Ponadto warto pamiętać, że drugi pies powinien w pewnym sensie pasować do pierwszego. Co nie oznacza, że musi być do niego podobny. Trzeba jednak podczas wyboru kolejnego towarzysza wziąć pod uwagę charakter, upodobania i ograniczenia naszego ulubieńca – takie podejście ma minimalizować możliwość wystąpienia niechęci pomiędzy czworonożnymi domownikami. Na przykład: starszy pies może nie mieć ochoty na bratanie się ze szczeniakiem, który będzie po nim skakał od świtu do zmierzchu; lękliwa chihuahua niekoniecznie życzliwym okiem spojrzy na doga niemieckiego grającego rolę braciszka w jej dotychczas przerażającym (też macie wrażenie, że te małe pieski są cały czas wystraszone?), acz uporządkowanym życiu; istnieją też przypadki ekstremalne, gdy psy nie tolerują przedstawicieli własnego gatunku o pewnych konkretnych cechach.

Osobną grupę będą stanowiły osoby chcące wziąć drugiego psa, aby uprawiać z nim konkretny sport. Ten pierwszy często rozbudził pasję, ale np. nie spełnił pokładanych w nim sportowych nadziei (oczywiście nierzadko dzieje się tak z winy człowieka i jego braku umiejętności). Dopóki nie traktujemy psów jak zabawek, czy sprzętu sportowego, to uważam, że takie zachowanie jest w porządku. Szczególnie, gdy nasz apetyt na sport rośnie, a nasz (często starzejący się już) burek chciałby w końcu zaznać nieco spokoju. Wtedy zamiast cisnąć starszaka warto przygarnąć młodziaka, z którym będziemy dalej fikać w obedience, agility, czy co tam jeszcze sobie ukochaliśmy. Nie znaczy to jednak, że należy naszego pierwszego psa całkowicie odciąć od sportu, który z nim uprawialiśmy. Chociaż możemy zachłysnąć się współpracą ze zwierzakiem o młodym chłonnym umyśle, pamiętajmy, że mamy obowiązek wobec tego pierwszego psa. Myślę, że po kilku wspólnych latach odpowiedzialny właściciel potrafi docenić to, co wypracował ze swoim psem, nawet jeśli nie jest on sportowym ideałem.

Następnie zastanówmy się czy na pewno podołamy dodatkowym obowiązkom, bo drugi pies to ich… drugie tyle. Dwa psy to dwa razy więcej prawie wszystkiego: miłości, przytulaków, ale też fruwającej sierści i frustracji szkoleniowych. Oczywiście wiele zależy od tego jaki egzemplarz nam się trafi, bo w niektórych aspektach z drugim psem może być nam łatwiej, a w innych  trudniej z nim sobie poradzić.
Jak zwykle trzeba przemyśleć czy mamy czas, siły i pieniądze dla tego drugiego psiaka. Ta ostatnia kwestia jest dość prosta – możemy się pokusić o znalezienie wersji ekonomicznej, czyli kompaktowego, zdrowego psiaka, ale należy pamiętać, że wszystkiego nie przewidzimy i nie zaplanujemy. W każdym razie rozważnie wybierając odpowiedniego psa możemy sobie wiele ułatwić, ale niestety nie wydłużymy dnia. Pies na pewno będzie kosztował nas cenny czas z naszej już i tak za krótkiej doby.

Jednak przy drugim psie jesteśmy już trochę do przodu, o wszystkie te lata i doświadczenia z pierwszym psem oraz jeśli zainteresowaliśmy się kynologią o kontakty, historie i naukę od innych psiarzy. Dlatego nasza szansa na podjęcie świadomego, a co za tym idzie najlepszego dla nas i naszych psów (obecnego i nowego) wyboru znacząco rośnie. Tak więc: Odwagi! I do dzieła! Jeśli wszystko dobrze przemyślałeś i czujesz, że to odpowiednia pora, możesz wyruszyć na poszukiwania drugiego psa. Tylko spokojnie, bo pośpiech jest złym doradcą.

I tak jeszcze na koniec mi się przypomniało jak kiedyś wspomniałam koleżance, że chcę mieć drugiego psa, a ona mnie zapytała „A co z Lajką? Ona będzie gorsza? Będziesz ją mniej kochać?”. Oczywiście nie będę jej mniej kochać, ani poświęcać jej mniej czasu, ani mniej z nią pracować. Przypominają mi się słowa mojej babci, która opowiadała mi, że przed urodzeniem drugiego dziecka bardzo się bała, że tak bardzo kocha pierwsze, że na drugie już jej nie starczy miłości (po prostu wydawało jej się niemożliwe by mieć tej miłości jeszcze więcej). Potem się okazało, że drugiego dziecka wcale nie kocha mniej – kocha je tak samo mocno, a jednak zupełnie inaczej, bo to zupełnie inna osoba i czegoś innego potrzebuje. Myślę, że tak też powinno być z psami – powinniśmy każdego kolejnego kochać tak samo mocno, chociaż zapewne całkiem inaczej.

Może Ci się spodobać

10 komentarzy

  • Odpowiedz
    Trend z seterem
    03/05/2015 o 18:11

    Jak o tym myślę, to wydaje mi się, że najgorszy jest ten początkowy okres, szczególnie, jeżeli bierze się szczeniaka – pamiętam 8 spacerów dziennie, bo co chwilę "pańcia siku" i jak pomyślę, że miałabym dołożyć to raz jeszcze do obecnych 3 spacerów standardowych z T. to trochę mi się słabo robi… Ale co nas nie zabije to nas wzmocni. 😛

    • Odpowiedz
      filozof
      08/05/2015 o 06:06

      Ja cały czas rozmyślam nad "logistyką" wyjść ze szczeniakiem. Mieszkam wysoko, a windę mamy dość wolną, więc nie mam pojęcia jak my zapanujemy nad szczenięcym sikaniem.

    • Odpowiedz
      Trend z seterem
      12/05/2015 o 21:17

      Ja na szczęście mieszkam na 1 piętrze, więc mogę szybko zbiec po schodach z psem pod pachą, ale z kolei mam problem z najbliższym trawnikiem, który nie jest ogrodzony – od drzwi na klatkę schodową dzieli mnie do niego kilkadziesiąt metrów, więc będę musiała naprawdę szybko przebierać nogami. Na pewno czekają mnie też osobne spacery… Jak nic w moim życiu przez jakiś czas będą wyłącznie psy…

    • Odpowiedz
      filozof
      13/05/2015 o 21:20

      To czym Wam pogrodzili te trawniki? Zasieki macie? 😉 Ja planuję forsować płotek przy najbliższym trawniku narażając swoje dobre imię oraz siebie na gniew gospodarza domu 😀

  • Odpowiedz
    Anonimowy
    03/05/2015 o 21:35

    bardzo fajny wpis 🙂 ciepły i konkretny. No i zdjęcie mi się podoba 🙂 aleksandra u 🙂

  • Odpowiedz
    Ola Btk
    05/05/2015 o 18:02

    Pośpiech jest złym doradcą- zgadzam się z tym w 100%. Ja już od jakiegoś czasu myślę o powiększeniu swojej psiej rodziny o jednego członka, ale wiem, że na chwile obecną nie jest to dobry moment. Nigdy chyba nie zrozumiem ludzi, którzy wzięcie kolejnego psiaka traktują jako fanaberię, czy chwilową zachciankę i nowy pomysł na życie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że za jakiś czas okazuje się, iż psiaki jednak się nie kochają tak, jakbyśmy to sobie wyobrażali, że trzeba pracować z jednym, jak i drugim psiakiem, że psy uczą się od siebie tych złych, a nie dobrych rzeczy… Wiem, że kiedyś będę miała drugiego psiaka, ale nie teraz, bo jestem świadoma tego, iż mam do przepracowania jeszcze kilka spraw ze swoim Rudzielcem zanim przyjmiemy kolejne cztery łapy pod nasz dach 🙂

    Pozdrawiamy,
    Ola i Habs 🙂

    • Odpowiedz
      filozof
      08/05/2015 o 06:08

      Podziwiam cierpliwość i spokojne podejście. Ja też czekałam i nadal czekam z tym drugim psem. Gdzieś już tu chyba wspomniałam, że psa chcę wziąć dopiero w przyszłym roku. Teraz też nie mam za bardzo czasu i chcę się dobrze przygotować na ten czas.

  • Odpowiedz
    bohunpies
    06/05/2015 o 12:47

    Lajkę zostawisz pod mostem, bo przy jej smutku nie zauważy różnicy 😉 Przy dwóch psach trzeba też zapewnić dwa razy więcej spadających kawałków jedzenia z blatu/talerza, dwa razy więcej lawendowych worków na kupki 😉

    • Odpowiedz
      filozof
      08/05/2015 o 06:10

      No ba! My się czasem śmiejemy z Najlepszym Mężem jak oglądamy zdjęcia zwierzaków przed i po adopcji, że u Lajki to by nie było widać żadnej różnicy 😀
      To może być w takim razie niezła metoda odchudzania – "na drugiego psa" – jeśli mu tak pozwolimy wyżerać.

Zostaw odpowiedź

Proszę uzupełnić poniższe działanie: *